Edukacja
Z AI uczeń radzi sobie lepiej. Prawdziwy sprawdzian zaczyna się później
21 sierpnia 2026

Świat pędzi, a zmiana goni zmianę. Jak sobie poradzić w świecie chaosu? Lektury, które pomagają zrozumieć to, co się dzieje, nie są poradnikami. To ponadczasowe książki na kryzys, więc warto je mieć na półce i sięgać jak po lekarstwo. W razie potrzeby.
Wprawdzie księgarnie zalewają masy poradników „jak żyć”, ale wszyscy wiemy z doświadczenia, że ich działanie przypomina spożycie narkotyku. Po przeczytaniu przez chwilę jest ci lepiej, wydajesz się człowiekiem pełnym energii i z neofickim zapałem chcesz zmienić świat. Ale już po kilku tygodniach wszystko wraca do normy. Znów nic nie rozumiesz z tego, co się dzieje, a samopoczucie leży.
Najlepiej ma się jedynie autor poradnika. Zgarnia grubą kasę, bo zaproponował rynkowi coś, co ten od lat zasysa niczym żaba muchę. Przecież wszyscy stoimy na granicy rozpaczy, ale większość z nas próbuje się z tego uczucia uwolnić. Często szukając wskazówek różnych „nauczycieli życia”. O tym, że porady takiego nauczyciela działają jak buddyjskie cukierki Dharmy – tylko na początku i w ograniczonym zakresie, dowiadujemy się po tym, gdy już wydamy kilkadziesiąt złotych. I jest nam głupio, że znów daliśmy się nabrać w momencie słabości.
Książki, które dla Was przygotowałam, nie mizdrzą się do czytelnika, obiecując mu krainy mlekiem i miodem płynące. Dają natomiast kopa, o jakim marzy każdy, kto już dużo czytał i dużo wie. A jednak zostaje mile zaskoczony, bo właśnie przeczytał dzieło, po którym chce mu się chcieć i nie chce nie chcieć.
Zakładając, że każdy nas przeżywa mniejsze lub większe kryzysy, potrzebujemy od czasu do czasu lektury, która koi i oczyszcza. Nie chcemy czytać horrorów, kryminałów, powieści grozy, lecz coś lekkiego, a zarazem znaczącego. I tu sprawdzi się doskonale książka Jona Fredericksona Kłamstwa, którymi żyjemy (wyd. W drodze).
Autor jest terapeutą z 25-letnim stażem. Sam boleśnie doświadczony przez życie po stracie brata, długo mierzył się z cierpieniem psychicznym. Pewnego dnia uświadomił sobie, że ból jest faktem, ale cierpienie może ustać. Aby wyzdrowieć, potrzebujemy dokładnie poznać chorobotwórcze kłamstwa – przekonuje Frederickson. Po to, by móc przyjąć i zaakceptować uzdrawiającą prawdę. Większość z nas jednak na wszelkie sposoby ucieka od prawdy, stosując wysublimowane sposoby unikania, zagłuszania i fałszowania tych prawd.
Cierpimy, bo uciekamy od życia i od śmierci, odrzucając naukę, jaka z nich płynie. Zdrowiejemy, kiedy zaczynamy akceptować samych siebie, ludzi, nasze życie. Pamiętając przy tym, że człowiek jest tajemnicą, która nigdy nie da się do końca poznać. Po lekturze tej książki może pojawić się w was uczucie: „no, pewnie, przeczuwałem, że tak jest”. I będzie ono ze wszech miar uzasadnione. To książka o tym, co wiemy, ale jakoś zapomnieliśmy albo baliśmy się do tego przyznać. Bardzo oczyszczające doświadczenie.
Kolejną książką, którą warto mieć w domu na lata jest To, co musimy utracić Judith Viorst, amerykańskiej pisarki i poetki (wyd. Zwierciadło)). Ta pozycja przez dwa lata utrzymywała się na liście bestsellerów The New York Timesa. Trudno się dziwić, gdyż autorka z niesłychaną mądrością, współczuciem i dowcipem analizuje etapy naszego życia, w tym bolesną utratę bliskości z tymi, którzy wydają się być naszymi towarzyszami do końca.
Na przestrzeni życia tracimy miłość, złudzenia, zależności, niemożliwe do spełnienia oczekiwania. Każdy z nas musi się ich wyrzec, aby wzrastać. I jest to tylko pozornie pesymistyczna wiadomość. Gdy uświadamiamy sobie, że naprawdę nie ma idealnych związków, sytuacji, a nasza władza i możliwości są ograniczone i musimy ustąpić przed tym, co zakazane lub niemożliwe do spełnienia – stajemy się lżejsi o parę kilogramów. Na sercu.
Strata bowiem kształtuje nasze życie, a świadomość, że nic nie jest nam dane raz na zawsze, może stać się początkiem mądrej i rodzącej nadzieję zmiany. Judith Viorst potrafi nam wyjaśnić z wielką wrażliwością, że wszystko ma swój kres, a radzenie sobie ze stratami pomoże nam wzmocnić się emocjonalnie i psychicznie.
Reguły na czas chaosu i Ucieczka od bezradności (wyd. Znak Literanova) – te dwie książki Tomasza Stawiszyńskiego, polskiego dyżurnego filozofa, to pozycje obowiązkowe dla tych, którzy cenią sobie spokój, krytyczne myślenie i wewnętrzną stabilność w niepewnym świecie.
Autor krok po kroku, w niezwykle erudycyjny sposób udowadnia, jak ważne jest, aby zachować dystans wobec rozhisteryzowanego świata i nacisków rynku, który zmusza nas, abyśmy nieustannie żyli w ekscytacji. Tłumaczy, jak ważne jest zaakceptowanie własnej bezradności, która jest częścią ludzkiej kondycji. Paradoksalnie – akceptacja tego, czego nie chcemy, może nam przynieść więcej tego, czego pragniemy i potrzebujemy.
To bardzo ważne książki Stawiszyńskiego. Mają zdolność formowania młodych pokoleń i wzmacniania tych wszystkich, dojrzałych już ludzi, którzy dźwigają na sobie olbrzymią odpowiedzialność za innych.
Dla tych, którzy cenią eseistykę, polecam też książkę słowackiej socjolożki i filozofki Renaty Salecl Tyrania wyboru (wyd. Krytyki Politycznej). Świetna rzecz o tym, że tak naprawdę wcale nie jesteśmy kowalami własnego losu, co nie zwalnia nas z kucia żelaza, póki gorące.
Autorka zastanawia się, jak doszło do tego, że idea wyboru, kim chcemy być i przymus „stawania się sobą” obróciły się przeciwko nam. To głęboko wnikliwy esej o tym, że mądre rady wcale nie czynią nas szczęśliwymi. Natomiast odkrycie ukrytej logiki naszych sprzecznych zachowań w codziennym życiu przybliża nas do istnienia, jakiego chcielibyśmy doświadczać.
A na koniec powieść, która ma zdolność odmieniania życia w czasie burz, naporów i chaosu. Wchodzi koń do baru Dawida Grosmana to popis mistrzowskiej techniki literackiej.
Autor, przeciwnik wojen, stracił 20-letniego syna Uriego podczas wojny Izraela z Libanem w 2006 r. Przez kilka lat szukał sposobu, jak sobie poradzić z tym traumatycznym wydarzeniem. I wymyślił komika, który na scenie staje rozdarty między zobowiązaniem wobec publiczności a długiem wobec samego siebie.
Dowale Gee, główny bohater, obnaża ranę, z którą żył latami. Ma to swoje konsekwencje. Wina domaga się zadośćuczynienia. Czytelnik zaś doświadcza swoistego katharsis. Każdy z nas żyje przecież z jakąś raną. I marzy o wolności od cierpienia.
Cudów jednak nie będzie. Tylko czysta świadomość, że życie jest darem. Cokolwiek się dzieje, zachowaj spokój. I włącz myślenie krytyczne.
Przeczytaj także: Po co dziś czytać powieści? Nie chodzi o ucieczkę




***
Czytelnicy Holistic News z kodem: PRAWDA3 otrzymują 20% rabatu!
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: