Cavatina - Tworzymy miejsca przyjazne do pracy

Wojsko nie wystarczy. Czy Polacy są gotowi się bronić?

Polski żołnierz w mundurze stoi przed pojazdem wojskowym, symbolizując przygotowanie na wojnę

Po zawieszeniu powszechnej służby wojskowej Polska oparła swój model obronny przede wszystkim na zawodowych siłach zbrojnych. Po kilkunastu latach obok armii pojawiły się WOT, ochrona ludności, zadania dla samorządów i szkolenia mieszkańców. Przygotowanie na wojnę to dziś znacznie więcej niż liczba żołnierzy i sprzętu. Tylko czy Polska ma już pomysł, jak połączyć te elementy w jeden system, a przede wszystkim — czy sami Polacy są na to gotowi?

Przygotowanie na wojnę wychodzi poza armię

Po zawieszeniu powszechnej służby wojskowej Polska dołączyła do państw, które swój model obronny oparły przede wszystkim na zawodowych siłach zbrojnych. Po kilkunastu latach zaczęła jednak częściowo wycofywać się z takiego podejścia. Dziś znajdujemy się na etapie ślamazarnej, ale wyraźnej przebudowy systemu bezpieczeństwa. Obywatel ma w nim ponownie odgrywać istotną rolę — nie tylko jako żołnierz, ale również jako przygotowany do kryzysu członek lokalnej społeczności.

Zmiana przebiega przy tym dwoma torami. Pierwszy jest wojskowy i obejmuje rozwój ochotniczych form służby oraz rezerw. Drugi ma charakter cywilny: dotyczy ochrony ludności, przygotowania samorządów, infrastruktury, zapasów oraz kompetencji zwykłych mieszkańców. Dopiero razem pokazują one, jak zmienia się polskie myślenie o bezpieczeństwie.

2017: WOT zapowiedzią zmiany

Wojska Obrony Terytorialnej powstały z początkiem 2017 roku jako piąty rodzaj Sił Zbrojnych RP. Formacja opiera się na koncepcji obrony terytorialnej, a dużą część jej szeregów tworzą ochotnicy, którzy na co dzień łączą pracę zawodową i życie cywilne ze służbą wojskową. Obecnie liczebność WOT wynosi około 45 tys. żołnierzy.

Nowy numer już w sprzedaży:

WOT łączy służbę z życiem cywilnym

Głównym celem formacji jest obrona i wspieranie lokalnych społeczności, co bezpośrednio odzwierciedla jej motto: „Zawsze gotowi, zawsze blisko”. W czasie pokoju żołnierze WOT są kierowani do walki ze skutkami klęsk żywiołowych, usuwania następstw katastrof, prowadzenia akcji poszukiwawczych oraz wspierania innych służb. Natomiast w warunkach konfliktu zbrojnego ich zadaniem jest między innymi ochrona własnych regionów i infrastruktury krytycznej oraz współdziałanie z wojskami operacyjnymi. W strukturach formacji wydzielono również Komponent Obrony Pogranicza wspierający ochronę wschodniej granicy państwa.

Struktura organizacyjna WOT jest silnie powiązana z podziałem administracyjnym kraju i podlega Dowództwu Wojsk Obrony Terytorialnej. Trzon formacji stanowi 20 Brygad Obrony Terytorialnej, z których przynajmniej jedna funkcjonuje w każdym województwie, a w regionach o większym znaczeniu strategicznym utworzono ich więcej. Brygady dzielą się na bataliony lekkiej piechoty.

Zmiana zaczęła się więc z wysokiego C. Do armii zawodowej dołączył rozbudowany ochotniczy komponent terytorialny. Pozwala on tysiącom ludzi pozostawać jedną nogą w życiu cywilnym, a drugą w systemie obronnym państwa. WOT były początkowo projektem budzącym spory polityczne, jednak z czasem stały się trwałym elementem Sił Zbrojnych i są nadal rozwijane. Znaczenie formacji terytorialnych dodatkowo podkreśliła wojna w Ukrainie, szczególnie jej pierwsza faza po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji.

2020: Zmiana doktryny

Zatwierdzona w maju 2020 roku Strategia Bezpieczeństwa Narodowego RP wyraźnie wyeksponowała pojęcia „odporności państwa” oraz „obrony powszechnej”. Oznaczało to rozszerzenie myślenia o bezpieczeństwie poza tradycyjne ramy zawodowej armii i służb.

Zmiana wynikała między innymi z konieczności dostosowania państwa do realiów konfliktów hybrydowych, dezinformacji, cyberataków, zakłóceń infrastruktury. A także innych zagrożeń, których nie da się odeprzeć przy pomocy czołgów, samolotów i zawodowych żołnierzy. Kluczowym elementem przetrwania poważnego kryzysu staje się także zdolność aparatu państwowego i struktur cywilnych do szybkiej adaptacji oraz utrzymania podstawowych funkcji mimo wstrząsu.

Bezpieczeństwo to już nie tylko armia

Istotą takiego modelu jest zaangażowanie całego społeczeństwa. W budowanie odporności kraju mają być włączone nie tylko organy administracji rządowej i Siły Zbrojne. Liczą się również samorządy lokalne, przedsiębiorstwa, organizacje pozarządowe, szkoły, uczelnie i przede wszystkim obywatele. Sektor prywatny i społeczności lokalne stają się partnerami między innymi w zabezpieczaniu ciągłości dostaw, logistyki czy ochronie infrastruktury krytycznej.

2022–2025: Armia i powrót ochrony ludności

Uchwalona w marcu 2022 roku Ustawa o obronie Ojczyzny skonsolidowała rozproszone wcześniej przepisy wojskowe i stworzyła podstawę prawną oraz finansową dla szybkiego zwiększania potencjału Sił Zbrojnych. Uprościła system rekrutacji, wprowadziła nowe formy służby, w tym Dobrowolną Zasadniczą Służbę Wojskową. Otworzyła też drogę do znacznego zwiększenia liczebności armii.

Projekt ustawy powstawał jeszcze przed rozpoczęciem pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a jego założenia przedstawiono już w 2021 roku. Wojna dramatycznie potwierdziła potrzebę wzmacniania potencjału obronnego i przyspieszyła polityczne znaczenie reform.

Druga część systemu zaczęła być odbudowywana dopiero później. 5 grudnia 2024 roku uchwalono ustawę o ochronie ludności i obronie cywilnej, która weszła w życie 1 stycznia 2025 roku. OLiOC miała połączyć w jeden system elementy wcześniej rozproszone pomiędzy różnymi instytucjami: ostrzeganie i alarmowanie, miejsca schronienia, logistykę, zapasy, ewakuację, szkolenia oraz działania administracji i samorządów.

Co ma umieć obywatel w kryzysie?

Odpowiedzialność za ochronę ludności nadal spoczywa na państwie. Zmienia się jednak oczekiwanie wobec obywatela. Nie ma on być wyłącznie biernym podmiotem, którego ktoś przyjedzie ratować. Powinien wiedzieć, jak zachować się po ogłoszeniu alarmu, jak przygotować gospodarstwo domowe na kilkudniowe zakłócenia, jak udzielić pierwszej pomocy, gdzie szukać wiarygodnych informacji i jak nie utrudniać działania służbom.

Przygotowanie na wojnę schodzi na poziom obywateli

W 2026 roku coraz bardziej widoczny stał się społeczny wymiar reformy. Akademia OLiOC zaczęła przenosić przygotowanie kryzysowe z poziomu administracji i służb bezpośrednio do społeczeństwa. Szkolenia z pierwszej pomocy, reagowania na alarmy, ewakuacji, przygotowania gospodarstwa domowego czy rozpoznawania wiarygodnych komunikatów pokazują zmianę oczekiwań wobec obywatela. Nie ma on być ratownikiem ani zastępować państwa, lecz powinien potrafić bezpiecznie funkcjonować podczas pierwszej fazy destabilizacji, pomagać innym i nie zwiększać obciążenia profesjonalnych służb.

Setki tysięcy ludzi na szkoleniach

Skalę tej zmiany pokazują już nie tysiące nowych żołnierzy, lecz również pieniądze przeznaczone na ochronę ludności: około 16,7 mld zł w 2025 roku i 17,2 mld zł w 2026 roku, przy założeniu finansowania na poziomie co najmniej 0,3 proc. PKB rocznie. Co istotne, znaczna część tych środków schodzi na poziom lokalny. Z pieniędzy przekazywanych wojewodom co najmniej 90 proc. ma trafiać dalej do gmin i powiatów.

Najbardziej wyraźny etap tej ewolucji widać w roku bieżącym. W czerwcowym treningu pierwszej pomocy uczestniczyło ponad 100 tys. osób. Do lipca działania Akademii OLiOC objęły około 275 tys. uczestników. Na początku września resort informował już o liczbie przekraczającej 400 tys. Sam trening reagowania na alarmy przeprowadzono w blisko 1500 miejscach w kraju.

Do tych danych trzeba jednak podchodzić ostrożnie. Oficjalne komunikaty pokazują skalę uczestnictwa w działaniach Akademii, ale nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, czy każda liczona osoba jest unikalnym uczestnikiem, ani ilu ludzi brało udział w więcej niż jednym szkoleniu. Nie wiemy też jeszcze, w jakim stopniu zdobyte podczas krótkich treningów kompetencje pozostaną z uczestnikami po kilku miesiącach czy latach.

Mimo tych zastrzeżeń kierunek pozostaje czytelny. Najpierw dziesiątki tysięcy obywateli zostały włączone do bezpieczeństwa poprzez WOT. Następnie państwo zaczęło budować lokalną infrastrukturę i finansowanie odporności. Dziś próbuje objąć podstawowymi kompetencjami kryzysowymi setki tysięcy zwykłych ludzi.

Polska deklaratywnie zmierza w stronę rozwiązań znanych między innymi z Finlandii i Szwajcarii, choć oba państwa wypracowały własne, odmienne modele.

Finlandia i Szwajcaria mają coś, czego Polsce brakuje

Fiński system bezpieczeństwa kompleksowego opiera się na współpracy administracji, biznesu, organizacji społecznych i obywateli. Przygotowanie społeczeństwa nie jest tam dodatkiem uruchamianym dopiero w momencie wzrostu zagrożenia, lecz trwałym elementem modelu funkcjonowania państwa. Szwajcaria z kolei od dekad rozwija system ochrony ludności, obowiązków związanych z obroną oraz rozbudowanej infrastruktury schronowej.

W Polsce podobna kultura dopiero powstaje.

W 2024 roku aż 62 proc. Polaków deklarowało, że w żaden sposób nie przygotowuje się na możliwość wojny. Tylko 7 proc. miało za sobą szkolenie wojskowe. Oznacza to, że mimo rosnących wydatków, nowych programów i szkoleń duża część społeczeństwa nadal pozostaje poza praktycznym systemem przygotowania.

Silne państwo, ale bez udziału obywateli?

Jeszcze wyraźniej widać to w deklarowanej gotowości do osobistego udziału w obronie. W badaniu CBOS z 2025 roku 11 proc. respondentów deklarowało gotowość do podjęcia walki, wobec 14 proc. rok wcześniej. Znacznie więcej, 37 proc., chciałoby pomagać w obronie kraju, ale bez udziału w walce. Jednocześnie 75,9 proc. badanych w sondażu IBRiS uważało, że odpowiedzialność za obronę kraju powinna spoczywać przede wszystkim na armii zawodowej.

Pokazuje to istotne napięcie. Polacy w dużej mierze chcą silniejszego i skuteczniejszego państwa. Jednocześnie jednak znacznie mniejsza grupa widzi siebie jako bezpośrednich uczestników jego systemu bezpieczeństwa.

Dlatego setki tysięcy uczestnictw w Akademii OLiOC należy traktować jako początek procesu, a nie dowód zbudowania modelu podobnego do fińskiego czy szwajcarskiego. Największym wyzwaniem nie jest samo stworzenie instytucji i uchwalenie ustaw, lecz zmiana postawy milionów ludzi.

Przygotowanie na wojnę zaczyna się lokalnie

Polska wykonała więc w ostatnich latach wyraźny ruch w stronę systemu, w którym obywatel ma większą rolę niż jeszcze kilkanaście lat temu. Najpierw pojawiły się WOT, później koncepcja odporności państwa, następnie odbudowano system ochrony ludności i rozpoczęto masowe szkolenia. Obywatel nie znajduje się jeszcze w centrum polskiego systemu bezpieczeństwa. Państwo dopiero próbuje go tam przesunąć.

Przeczytaj także: AI, wojna, pandemia. Gdy świat się zawali, oni znikną pod ziemią


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Jerzy Kopański

autor


Analizuje, opisuje i komentuje współczesną politykę. Szczególnie interesują go relacje międzynarodowe, historia, literatura, nowe technologie oraz polska giełda. Jest niezłym pszczelarzem.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.

Zmień tryb na ciemny