Ukryte koszty przepracowania. Krótsza praca lekiem na wypalenie?

Kobieta siedząca na ławce z zamkniętym laptopem próbująca osiągnąć równowagę praca-życie

Polacy są w unijnej czołówce pod względem czasu spędzanego w pracy. Najnowsze analizy sugerują jednak, że to nowoczesna równowaga praca-życie, a nie nadgodziny, decyduje o długofalowej produktywności firm. Czy system premiujący ciągłą dostępność generuje dziś koszty, które przewyższają zyski?

Mniej godzin nie oznacza mniej wartości

Pytanie o miarę sukcesu organizacji i społeczeństwa jest dziś pytaniem fundamentalnym. Czy liczy się przede wszystkim liczba godzin spędzonych przy biurku lub na linii produkcyjnej? Czy raczej jakość życia, kreatywność i rzeczywisty, trwały wkład człowieka w rozwój firmy, rodziny i wspólnoty?

Przez dekady sukces mierzyliśmy liczbą godzin spędzonych w pracy, a nie jakością efektów czy kondycją ludzi, którzy te efekty wytwarzają. Skutki takiego podejścia są widoczne do dziś w Polsce.

Z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że Polacy są w unijnej czołówce pod względem długości tygodnia pracy, pracując średnio 38 godzin tygodniowo. Jednocześnie najwyższą produktywność osiągają kraje, w których pracuje się najkrócej: Belgia (32,6 godz.), Dania (32,4 godz.) i Holandia (29,7 godz.). Mniej godzin nie oznacza więc mniejszej wartości, ale często lepsze wykorzystanie zasobów ludzkich.

Równowaga praca-życie jako warunek produktywności

Coraz więcej analiz wskazuje, że zdrowa równowaga praca-życie nie jest przeciwieństwem wydajności, lecz jednym z jej warunków. Szukanie odpowiedniego balansu między życiem zawodowym i prywatnym nie oznacza rezygnacji z ambicji ani lenistwa.

Oznacza uznanie prostej prawdy biologicznej i psychologicznej, że człowiek nie jest maszyną o nieskończonej wytrzymałości. Potrzebuje regeneracji nie tylko po to, by „odpocząć”, ale by myśleć głębiej, łączyć fakty w nowe wzorce i utrzymywać relacje, które nadają sens pracy. Bez tego kreatywność zamienia się w rutynę, a zaangażowanie – w symulację obecności.

Pracownik, który ma czas na regenerację, relacje, sen, aktywność fizyczną i rozwój poza pracą, nie „ucieka” od obowiązków. On inwestuje w zdolność do sensownej, kreatywnej pracy w długim horyzoncie.

Zmęczenie, chroniczny stres i przeciążenie poznawcze sprawiają, że rośnie liczba błędów, spada innowacyjność i skłonność do myślenia krytycznego. To właśnie te elementy są paliwem dla nowoczesnej gospodarki.

Ukryte koszty przepracowania

Jako jeden z głównych efektów przepracowania wskazuje się dziś wypalenie zawodowe. Zbyt często jednak traktuje się je jak osobistą porażkę. Słyszymy, że ktoś „nie wytrzymał tempa”, „nie radzi sobie ze stresem”, „nie jest wystarczająco odporny”. Tymczasem wypalenie jest przede wszystkim kosztem złego modelu organizacji pracy.

Gdy system nagradza ciągłą dostępność, penalizuje odmowę nadgodzin i mierzy wartość pracownika czasem spędzonym w biurze, wypalenie zawodowe staje się nieuniknionym efektem ubocznym.

Koszty przepracowania nie ograniczają się jednak tylko do wypalenia. Dla jednostki to pogarszające się zdrowie – choroby serca, zaburzenia snu, problemy z relacjami i poczucie, że życie „przecieka” obok.

Koszty dla organizacji to rotacja talentów, błędy popełniane przez zmęczonych ludzi, spadek innowacyjności i rosnące wydatki na rekrutację oraz szkolenia nowych pracowników. Dla całej gospodarki – niższa długoterminowa produktywność i większe obciążenie systemu opieki zdrowotnej. Z kolei dla społeczeństwa to osłabienie więzi społecznych i mniejsza dzietność.

Ekonomicznie rzecz biorąc, jest to paradoks: w imię „maksymalizacji wydajności” generujemy koszty, które w długim okresie tę wydajność zjadają. Równowaga praca-życie nie jest więc „miłym dodatkiem” do twardych wskaźników. Jest jednym z mechanizmów ochronnych, które pozwalają, by system nie spalił własnych wykonawców na etapie, gdy są najbardziej doświadczeni i kompetentni.

Efekty czterodniowego tygodnia pracy

Doskonale widać to na przykładzie Islandii. W kilkuletnich programach pilotażowych skrócono tam tydzień pracy do ok. 35–36 godzin tygodniowo przy zachowaniu wynagrodzeń. Produktywność w większości miejsc pracy utrzymała się na tym samym poziomie lub nawet wzrosła. Jednocześnie znacząco wzrósł dobrostan pracowników, spadł poziom stresu i ryzyko wypalenia zawodowego. Dziś około 86 proc. islandzkiej siły roboczej ma dostęp do skróconego czasu pracy.

Podobne wnioski przyniósł opisany w magazynie Nature Human Behaviour międzynarodowy pilotaż skróconego tygodnia pracy. W 141 firmach z 6 krajów (m.in. USA, Wielka Brytania, Australia, Irlandia), w których skrócono tydzień pracy, zaobserwowano poprawę dobrostanu, mniejszą liczbę dni chorobowych, spadek poziomu wypalenia oraz utrzymanie – a czasem wzrost – wyników biznesowych.

Ryzyka i ograniczenia krótszego czasu pracy

Warto jednak zaznaczyć, że nie wszystkie pilotaże polegają wyłącznie na mechanicznym odjęciu jednego dnia pracy. Czasem chodzi o wydłużenie pozostałych dni, czasem o częściowe skrócenie godzin w całym tygodniu, a często – o głębszą reorganizację procesów, ograniczenie niepotrzebnych spotkań czy zmianę sposobu planowania zadań. To, czy krótszy czas pracy zadziała, zależy więc nie tylko od liczby godzin, lecz także od kultury i organizacji pracy.

Nie we wszystkich branżach i kontekstach skrócony czas pracy sprawdzi się tak samo dobrze. W sektorach wymagających stałej dostępności – jak służba zdrowia, transport czy handel – konieczne są dodatkowe etaty lub głęboka zmiana organizacji dyżurów, co generuje koszty i ryzyko zaburzenia ciągłości usług. W części firm pojawia się też ryzyko „kompresji stresu”. Jeśli zakres obowiązków nie zostanie realnie zmniejszony, ta sama praca bywa upychana w mniejszą liczbę dni. Paradoksalnie może to prowadzić do wzrostu stresu zamiast jego obniżenia.

Korzyści z krótszego tygodnia pracy są najbardziej widoczne w pracy opartej na wiedzy i zadaniach projektowych. W sektorach, gdzie liczy się fizyczna obecność lub nieprzerwana dostępność, efekty bywają słabsze lub wymagają znacznie bardziej złożonych rozwiązań niż samo skrócenie godzin.

Jaką kulturę pracy wybrać?

Pytanie o to, czy nowoczesna kultura pracy powinna premiować maksymalizację obecności, czy maksymalizację sensu i skuteczności, jest w gruncie rzeczy pytaniem o to, kim ma być człowiek w systemie gospodarczym. Jeżeli jest tylko elementem „łańcucha produkcji”, to najtańszym i najprostszym miernikiem pozostanie liczba godzin. Jeżeli jednak traktujemy go jako twórcę wartości – intelektualnej, relacyjnej, organizacyjnej – to bardziej interesuje nas jego zdolność do myślenia, współpracy i innowacji, a te wymagają odpoczynku, różnorodnych doświadczeń i życia poza pracą.

Równowaga praca-życie warunkiem rozwoju?

Równowaga praca-życie nie jest więc fanaberią rozkapryszonych pracowników. Jest jednym z warunków, by w ogóle mówić o zrównoważonym rozwoju – człowieka, organizacji i gospodarki. Coraz więcej danych pokazuje, że tam, gdzie krótszy czas pracy łączy się z mądrą reorganizacją zadań i zaufaniem do pracowników, rośnie nie tylko dobrostan, ale i efektywność.

Przyszłość rynku pracy może należeć do tych, którzy zrozumieją, że celem nie jest zmuszenie ludzi do maksymalnej obecności, lecz stworzenie środowiska, w którym mogą wykonywać maksymalnie sensowną i skuteczną pracę.

Przeczytaj również: Praca zdalna coś nam zabiera. Efektywność to nie wszystko


Na scenie zobaczysz:

Spotkasz w strefie książek:

***

Ostatni moment na bilety w cenie 49 zł.
Od 1 lipca cena rośnie!


Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.