Edukacja
Chcesz chronić dziecko? Czasem najlepiej po prostu nie przeszkadzać
18 lipca 2026

Samotność staje się coraz większym problemem w bogatych krajach, gdzie dzietność szoruje po dnie. Nigdzie ten problem nie jest jednak tak widoczny jak w Japonii, która jako pierwsza zaczęła się zmagać z kryzysem demograficznym. Jej teraźniejszość to nasza przyszłość, i to już niedługo. Najtragiczniejszym przejawem tej zapaści jest tzw. kodokushi.
Pół wieku temu ulice Tokiwadairy pełne były krzyków bawiących się dzieci. Ściągały tam młode małżeństwa, którym podobała się wizja życia w nowo budowanych wielkich blokach, gdzie pełno było takich rodzin. Dziś widać tu niemal same siwe głowy. Ta dzielnica miasta Matsudo, sąsiadującego z olbrzymim Tokio, jest dziś jednym z „najstarszych” miejsc w Japonii. Ponad połowa mieszkańców Tokiwadairy ma ponad 65 lat, a ok. 15 proc. żyje samotnie.
W takich miejscach swoje tragiczne żniwo zbiera fenomen, który w Japonii otrzymał własną nazwę: „kodokushi”. Słowo to oznacza samotną śmierć, o której nikt nie wie. Nierzadko zwłoki osób, które zmarły w samotności, odkrywane są dopiero po kilku miesiącach, a nawet latach. Tokiwadaira była miejscem, w którym doszło do pierwszego naprawdę głośnego przypadku takiej śmierci.
W 2004 r. odkryto tam w jednym z mieszkań gigantycznego bloku zwłoki samotnego mężczyzny, który zmarł trzy lata wcześniej. Nikt nie zainteresował się jego sytuacją, ponieważ miał ustawione automatyczne płatności z konta i dopiero po wyczerpaniu się oszczędności oraz wstrzymaniu przelewów za czynsz służby weszły do mieszkania. Ten głośny przypadek zwrócił uwagę Japończyków na zjawisko, które z biegiem lat miało stać się palącym problemem społecznym.
W Japonii, która jako pierwszy kraj na świecie zaczęła odczuwać skutki starzenia się społeczeństwa, takich przypadków jest z roku na rok coraz więcej. Jeszcze 15 lat temu było ich ok. 20 tys., ale w roku budżetowym 2025 tamtejsze władze odnotowały niemal 80 tys. przypadków „kodokushi”.
Oznacza to, że już 5 proc. wszystkich przypadków śmierci w tym kraju zalicza się do tej kategorii. W co dziesiątym przypadku ciało odkrywano dopiero po co najmniej miesiącu. Dlatego w ostatnich latach w Japonii niezwykle prężnie rozwija się nowa gałąź gospodarki: specjalistyczne firmy sprzątające, zajmujące się usuwaniem makabrycznych skutków samotnej śmierci.
Perspektywy są coraz bardziej niepokojące. O ile w 2020 r. niemal 7,5 mln Japończyków w wieku emerytalnym żyło samotnie, o tyle w ciągu najbliższego ćwierćwiecza ta liczba ma sięgnąć 11 mln. W Japonii liczba jednoosobowych gospodarstw domowych już w czasie pandemii koronawirusa sięgnęła niemal 40 proc. wszystkich gospodarstw domowych.
Ten problem stał się na tyle palący, że Kraj Kwitnącej Wiśni stworzył w 2021 r. ministerstwo, o którym nikt wcześniej nie słyszał. Narastającym kryzysem samotności i wiążącymi się z nim wyzwaniami, a nierzadko po prostu tragediami, zajmuje się bowiem ministerstwo… samotności i izolacji. Stojący na jego czele minister dostał gargantuiczne zadanie: na nowo „posklejać” zmierzające ku demograficznej przepaści społeczeństwo, w którym naturalne niegdyś relacje ludzkie zostały poszarpane i ucięte z powodu braku dzieci oraz innych zmian cywilizacyjnych.
Patrząc na zmieniającą się sytuację w Polsce, gdzie samotność zaczyna się wysuwać na czoło problemów społecznych, również Polacy powinni przyglądać się tej japońskiej lekcji. Polsce bowiem także grozi fala „kodokushi”, choć na pewno wymyślimy na to własne słowo.
Japońskie władze utworzyły nowe ministerstwo, by koordynować na szczeblu ogólnokrajowym wysiłki organizacji pozarządowych, wolontariuszy, a także instytucji samorządowych, które w różnoraki sposób starają się aktywizować samotnych seniorów i tworzyć wśród nich żywe wspólnoty sąsiedzkie. Japonia to pod tym względem szczególnie trudny „orzech” do zgryzienia, ponieważ z natury rzeczy Japończycy są bardzo powściągliwi w relacjach międzyludzkich i starają się nie sprawiać innym „kłopotu” swoim życiem.
Izumi Tsuji, profesor socjologii kultury na Uniwersytecie Chuo w Tokio, powiedział w rozmowie z serwisem „Deutsche Welle”, że problemem stały się tzw. mrówkowce, czyli olbrzymie bloki będące stałym elementem wielkich miast. „Żyliśmy w społecznościach, w których domy otaczały otwarte przestrzenie. Dzieci bawiły się razem, a z sąsiadami rozmawiało się każdego dnia.
Znaliśmy się nawzajem i jeśli ktoś potrzebował pomocy, zawsze istniał naturalny system wzajemnego wsparcia”. Jak podkreśla ten badacz, trudno przecenić wagę więzi międzyludzkich dla zdrowia psychicznego ludzi, nie tylko seniorów.
Dziś mieszkańcy bloków często żyją odizolowani od siebie. Nie sądzę, by człowiek był stworzony do takiego życia. Potrzebujemy relacji z ludźmi wokół nas, rozmów i codziennych kontaktów z innymi.
– mówi prof. Izumi Tsuji.

Japońskie władze uchwaliły też „przeciwsamotnościową” specustawę. Przegłosowana w parlamencie w 2024 r. ustawa o przeciwdziałaniu samotności i izolacji wprowadziła w życie szereg mechanizmów, które na różnych szczeblach państwa zapewniają wsparcie instytucjonalne w celu aktywizowania samotnych ludzi. W Japonii jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać organizacje zajmujące się „wciąganiem” odizolowanych osób z powrotem do społeczeństwa. Jak tłumaczyły władze, problemem jest zakorzenione w społeczeństwie przekonanie, że proszenie o pomoc zwyczajnie nie przystoi.
Przy okazji uchwalenia ustawy Keizo Takemi, ówczesny minister zdrowia Japonii, powiedział: „Problem samotnej śmierci z pewnością będzie tylko narastał. Dlatego musimy się z tym zmierzyć z całą stanowczością”.
Jak już wiemy, mieszkańcy Tokiwadairy zauważyli ten problem ponad dwie dekady temu. Nie potrzebowali impulsu ze strony władz, by przeciwdziałać samotności, szczególnie wśród seniorów, i sami wdrożyli kampanię „zero samotnych śmierci”.
Wolontariusze sprawdzają samopoczucie starszych mieszkańców żyjących w pojedynkę, zachęcają do wychodzenia z mieszkań i brania udziału w licznych zajęciach wzmacniających więzi sąsiedzkie, a nawet instalują w mieszkaniach chętnych osób urządzenia nazywane „kizuna”. Dzięki nim służby ratunkowe dostaną sygnał, jeżeli lokator nie będzie się poruszał po mieszkaniu przez dłuższy czas. Może to być pomocne również przy upadkach, które wśród seniorów zdarzają się często i mogą się skończyć tragicznie, jeżeli nikt z zewnątrz nie zostanie o tym na czas poinformowany.
Japońska teraźniejszość to polska przyszłość, i to niezbyt odległa. Dramatyczne załamanie demograficzne w naszym kraju tylko pogłębi problem samotności, a co za tym idzie, sprawi, że więcej osób będzie przeżywać starość w pojedynkę, ze wszystkimi wiążącymi się z tym problemami i zagrożeniami. Statystyki są bowiem nieubłagane. W 2025 r. co trzecie gospodarstwo domowe w Polsce było jednoosobowe, a jeszcze 20 lat temu ten odsetek wynosił tylko 22 proc. Jednak nie słychać jeszcze w naszym kraju poważnej debaty na ten temat.
Taka dyskusja rozpoczyna się za to gdzie indziej w Europie, m.in. u naszych północnych sąsiadów. W Szwecji, gdzie już 40 proc. gospodarstw domowych jest jednoosobowych, zaczynają powstawać różne mechanizmy mające pomóc ludziom samotnym nawiązać relacje.
Z ciekawymi inicjatywami wychodzą tam firmy. Przykładowo szwedzka sieć farmaceutyczna Apotek Hjärtat płaci wybranym pracownikom równowartość 80 euro za czas, który zamiast na pracę przeznaczą na budowanie relacji międzyludzkich. Czyli w ramach obowiązków zawodowych mogą zaprosić znajomego na ciastko i kawę. Brzmi zabawnie? A czy w Polsce, coraz bardziej zmagającej się z epidemią samotności, pojawiają się jakiekolwiek pomysły, by pomóc takim ludziom?
Przeczytaj również: Nowy Jedwabny Szlak. Tak Chiny oplatają świat
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: