Edukacja
Tablica biała, zielona czy korkowa? Co sprawdzi się w klasie, sali szkoleniowej i gabinecie?
07 maja 2026

Bogacze i dyktatorzy chcą zrobić ze starzenia problem do rozwiązania. Marzą o świecie, w którym da się przechytrzyć wiek, wymienić zużyte ciało jak część maszyny, a może nawet wygrać ze śmiercią. Brzmi jak science fiction, ale za tymi planami stoją już ogromne pieniądze. Jest tylko jeden problem: biologia nie zamierza łatwo współpracować.
Żyjąca w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych ropucha Bufo alvarius wytwarza substancję, z której uzyskuje się najsilniejszy na świecie psychodelik. Zdecydowana większość amatorów takich „dopalaczy” przyjmuje je, aby „odlecieć” i „eksplorować” nieznane zakamarki swojego umysłu. Bryan Johnson, 48-letni multimilioner z Kalifornii, ma jednak inne plany wobec tej substancji. Ekscentryczny bogacz ogłosił niedawno, że zamierza ją przyjąć, by osiągnąć życie… wieczne.
Co ciekawe, nie byłaby to najbardziej kontrowersyjna „kuracja” w wykonaniu Johnsona. Za taką uznać należałoby wstrzykiwanie sobie dożylnie osocza krwi pobranego od jego 17-letniego wówczas syna, co niektórzy nazywają wręcz wampiryzmem. W ramach eksperymentów nie zabrakło też grzybów psylocybinowych. Przede wszystkim jednak Johnson bazuje na przeróżnych – ponoć specjalnie oczyszczonych – specyfikach żywnościowych, które odmierza co do grama, i własnych suplementach, które zażywa całymi torbami.
Johnson z dumą pokazuje tłumnie odwiedzającym go dziennikarzom, jak zamienił swoją willę w istne „laboratorium długowieczności”. Specjalne filtry dbają, by do domu docierało krystalicznie czyste powietrze, na każdym kroku widać mniej lub bardziej dziwnie wyglądające urządzenia, które służyć mają do zabiegów odmładzających. Kuracje trwają też w nocy – Johnson ma obsesję na punkcie niemal zaprogramowanego spania w idealnych warunkach, co ma sprawić, że jego ciało będzie się regenerowało w optymalny sposób.
Ten bogacz goniący za życiem wiecznym za cel postawił sobie jasne, choć właściwie niemożliwe do realizacji zadanie: stwierdzenie przez badaczy, że jego organizm – pod względem biologicznym – nie różni się niczym od 18-latka. Johnson dorobił się fortuny w świecie nowych technologii, teraz jednak stara się rozkręcić suplementowe imperium biznesowe, by zaopatrywać w specyfiki innych podobnych zapaleńców. Hasło wywoławcze jego firmy to po prostu: „Nie umieraj” (ang. „Don’t die”).
Ten multimilioner to skrajny przykład człowieka goniącego za „wiecznym” życiem, ale w ostatnich latach obserwowaliśmy istny wysyp inicjatyw badawczo-biznesowych, które za cel stawiają sobie ekstremalne wydłużenie ludzkiego życia. W ten nowy sektor ogromne środki inwestują najbogatsi Amerykanie. Wśród nich znajdują się m.in. Jeff Bezos, szef Amazona, Peter Thiel, współtwórca (wraz z Elonem Muskiem) Paypala, czy Sam Altman – CEO Open AI.
Ich inwestycje i zapowiedzi siłą rzeczy kojarzą się z filmami science-fiction o bogaczach, którzy za wszelką cenę dążą do zapewnienia sobie, jeżeli nie nieśmiertelności, to ekstremalnie długiego życia. Czyli czegoś, co siłą rzeczy musiałoby być ograniczone tylko do grupki ultra bogatych wybrańców, będących w stanie opłacić kuracje i zabiegi nieosiągalne dla „zwykłych” ludzi. A wszystko po to by znaleźć odpowiedź na pytanie: jak żyć dłużej.
W tym podejściu widać też zwykły narcyzm, przekonanie o własnej wszechmocy i pogardę dla rzeczywistości, która jest chlebem powszednim ludzkości – śmierć dopadnie każdego. Wspomniany Peter Thiel podobnie jak Johnson interesował się transfuzjami osocza, co miałoby stanowić „zastrzyk młodości”, a ponadto zapowiedział, że – jeżeli nie uda mu się jednak osiągnąć życia wiecznego – to po śmierci chce być zamrożony. Tzw. kriogenika to osobny rozdział tej dziwnie brzmiącej historii – jej proponenci przekonują, że odpowiednio zamrożone ciała będzie kiedyś można ożywić i wyleczyć choroby, które je uśmierciły.

Thiel duże środki przeznaczył na rozwój sektora badań nad długowiecznością, który rozkwita w Dolinie Krzemowej. I jest w tym konsekwentny od lat. Już w 2012 r. zapowiedział w rozmowie z Business Insiderem:
Tylu jest ludzi, którzy mówią, że śmierć jest czymś naturalnym. Że to po prostu część życia. A ja myślę, że nic nie mogłoby być dalsze od prawdy.
Thiel zainwestował m.in. w Methuselah Foundation, biomedyczną instytucję badawczą, która do 2030 r. chce sprawić, by 90-latkowie stali się nowymi… 50-latkami.
The New York Times przyjrzał się temu tematowi, poświęcając mu pod koniec kwietnia duży tekst na swoich łamach. Według ustaleń nowojorskiego dziennika Sam Altman (on sam prywatnie zażywa lek na cukrzycę w celu walki ze starzeniem – badacze jednak są tu sceptyczni) zainwestował aż 180 mln dolarów w firmę Retro Biosciences, koncern biotech z Doliny Krzemowej, który prowadzi badania nad spowalnianiem, a potencjalnie także cofaniem procesu starzenia się. Natomiast wg NYT Jeff Bezos jest jednym z głównych założycieli Alto Labs, firmy, która chce wydłużać ludzkie życie za pomocą terapii z użyciem komórek macierzystych.
Ten sektor na tyle się rozwinął, że organizowane są nawet huczne konferencje, na których różnej maści badacze, zapaleńcy i inwestorzy mogą się spotkać i omówić perspektywy radykalnego wydłużenia ludzkie życia.
Już w 2022 r. w szwajcarskim Gstaad zorganizowana została pierwsza Konferencja Inwestorów dla Długowieczności (Longevity Investors Conference). Cena za bilet? 4,5 tys. dolarów. Impreza rozpoczęła się oczywiście od odegrania nieśmiertelnego hitu Queen – „Who wants to live forever”. Od tej pory stało się to cyklicznym wydarzeniem.
Jessica Hamzelou z MIT Technology Review była gościem imprezy i zrobiła na łamach tego periodyku ciekawą „recenzję” tego spotkania.
W ciągu dwudniowego wydarzenia, naukowcy i założyciele firm z sektora biotech na różne sposoby starali się przedstawić pomysły na wydłużenie życia w dobrym zdrowiu. I większość z nich starała się zyskać przychylność inwestorów z głębokimi kieszeniami
– pisała Hamzelou w swoim tekście.
Szczególnie zaciekawili ją naukowcy zajmujący się odmładzaniem ludzi, którzy starali się przekonać innych uczestników do swoich pomysłów, wyciskając z siebie siódme poty na przeróżnych urządzeniach fitness, próbując udowodnić przy tym, jak niesamowicie wzrosła ich wydolność.
Wielu z tych, którzy byli na konferencji, brali torby pigułek każdego dnia – wszystko to w nadziei, że uda im się wydłużyć życie w dobrym zdrowiu
– relacjonowała Hamzelou.
Dziennikarka opisała, jak podczas kolacji jeden z uczestników wyciskał z palca krew. Naukowiec siedzący obok niej wyjaśnił, że najprawdopodobniej ten człowiek robi test swojego biologicznego wieku.
Samotestowanie się i poddawanie się eksperymentom jest raczej standardową praktyką w tym towarzystwie, nawet jeżeli dzieje się to w czasie kolacji w ekskluzywnej hotelowej restauracji
– podsumowała Hamzelou.
Marzenia o ekstremalnej długowieczności to nie tylko domena miliarderów z sektora technologicznego, którzy zachłyśnięci swoim wpływem na to, jak udało im się zmienić życie ludzi, stawiają sobie poprzeczkę jeszcze wyżej i próbują oszukać śmierć.
Również dyktatorzy, mający dostęp do niemal nieograniczonych środków, są żywo zainteresowani przedłużaniem swojego życia (a tym samym – rządów). Do niedawna najgłośniejszym przykładem był tu Robert Mugabe, nieżyjący już dyktator Zimbabwe, który słynął z wycieczek medycznych do Singapuru, gdzie miał się poddawać m.in. transfuzjom krwi. Być może dzięki temu dożył naprawdę sędziwego wieku – 95 lat.
Ostatnio jednak Mugabe przestał być najbardziej znanym przypadkiem dyktatora marzącego o niekończących się rządach. Wszystko za sprawą wrześniowego spotkania w Pekinie, podczas którego gwoździem programu była wielka parada wojskowa. Na marginesie tamtego szczytu tzw. gorący mikrofon wychwycił fragment prywatnej rozmowy dwóch 72-latków: Xi Jinpinga i Władimira Putina.
Ta wymiana zdań szybko stała się internetowym „viralem”.
W przeszłości mówiło się, że ludzie rzadko dożywają siedemdziesiątki. Ale dziś w wieku 70 lat wciąż jest się właściwie dzieckiem
– powiedział chiński prezydent do swojego rosyjskiego odpowiednika. Putin podchwycił temat, odpowiadając:
Za kilka lat, wraz z rozwojem biotechnologii, ludzkie organy będą mogły być cały czas przeszczepiane, przez co ludzie będą się odmładzać, a być może nawet żyć wiecznie.
Xi Jinping pozwolił sobie następnie na odważną tezę:
Do końca tego stulecia ludzie być może będą żyli nawet 150 lat.
I wiele wskazuje na to, że zarówno Chiny, jak i Rosja idą w ślady amerykańskich miliarderów i państwowym wysiłkiem starają się pokonać naturę – spowolnić, zatrzymać, a w końcu cofnąć starzenie się.
W lutym 2024 r. Putin ogłosił plan pt. „Nowe Technologie Zapewniające Zdrowie”, a w maju tamtego roku rosyjska wicepremier Tatiana Golikowa wyjaśniła opinii publicznej, że rząd federalny będzie inwestował w „technologie, które zapobiegają starzeniu się komórek, neurotechnologie i inne innowacje, które mają zapewnić długowieczność”. Być może to właśnie na tej podstawie Putin mówił Xi, że będzie możliwe ciągłe przeszczepianie organów.
Ale również Chińczycy mocno interesują się tym tematem: jak żyć dłużej. W 2025 r. głośno było o zachęcających wynikach badań specjalistów z Chińskiej Akademii Nauk, którzy pracują nad „odmładzaniem” małp.
A jak na temat ekstremalnego wydłużania życia patrzą naukowcy z renomą, którzy od lat zajmują się procesami starzenia się? Ich ustalenia mogą poważnie niepokoić entuzjastów takich jak Bryan Johnson czy Peter Thiel. W 2024 r. opublikowany został w prestiżowym magazynie Nature artykuł naukowy porządkujący wiedzę na temat perspektyw na walkę z procesami starzenia. Jego autorzy, czterej amerykańscy badacze, które całe życie zawodowe poświęcili na przyglądanie się starzeniu się ludzi, ostrą tezę postawili już w tytule: Brak szans na radykalne wydłużenie ludzkiego życia w XXI w.. Według ich szacunków maksymalnie 15 proc. kobiet i zaledwie 5 proc. mężczyzn będzie dożywało w XXI w. 100 lat.
Nie da się ukryć, że szczególnie w XX w. udało się ludziom bardzo wydłużyć długość życia (w ciągu nieco ponad stulecia niemal dwukrotnie), ale dochodzimy właśnie do granicy. Według badaczy z Uniwersytetu Wisconsin-Madison żadne pokolenie urodzone po 1939 r. nie będzie w stanie osiągnąć średniej długości życia przekraczającej 100 lat.
Czyli możemy dbać o zdrowie, by dożyć starości, która nie będzie jakoś specjalnie uciążliwa, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy – ludzkie komórki nieubłaganie się starzeją, a wszelkie „cudowne” kuracje to raczej kosmetyka.
Warto również przeczytać: Obiecał spokój, wybrał wojnę. Trump ma dziś poważny problem
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:
Edukacja
07 maja 2026



Zmień tryb na ciemny