Cavatina Group - Wyznaczamy nowe standardy w polskim budownictwie

Dobra historia to nie wszystko. Czytelnik chce też wiedzieć, kto ją stworzył

Odręczny manuskrypt i maszynopis ilustrują AI w literaturze

AI w literaturze nie jest już wyłącznie technologiczną ciekawostką ani tematem dla pisarzy i wydawców. Czytelnicy coraz częściej nie potrafią rozpoznać, czy dane opowiadanie napisał człowiek, czy maszyna. Co więcej, okazuje się, że te stworzone przez sztuczną inteligencję nierzadko podobają im się bardziej.

AI w literaturze podważa założenia

Przez długi czas autorstwo wydawało się czymś oczywistym. Nazwisko na okładce wskazywało twórcę opowieści, a zarazem podpowiadało, jak ją czytać: jako zapis czyjejś wyobraźni, doświadczenia i wrażliwości. Pytanie, czy za tekstem rzeczywiście stoi człowiek, nie istniało.

Sztuczna inteligencja podważa to założenie. Pokazuje, że angażującą historię może stworzyć nie tylko człowiek, a po samej lekturze coraz trudniej rozpoznać różnicę między tekstem napisanym przez człowieka a tekstem wygenerowanym przez maszynę.

Jak odróżnić tekst AI od ludzkiego?

Właśnie tę granicę postanowił sprawdzić zespół z Villanova University. Uczestnicy badania oceniali krótkie opowiadania napisane przez ludzi oraz teksty wygenerowane przez ChatGPT. Okazało się, że historie stworzone przez AI dostawały wyższe noty zarówno za postrzeganą jakość, jak i zaangażowanie odbiorców. Równocześnie opowiadania przedstawione jako napisane przez człowieka były oceniane wyżej niż te oznaczone jako stworzone przez AI, niezależnie od ich faktycznego pochodzenia.

W naszym badaniu uczestnicy przyznawali najwyższe oceny opowiadaniom, o których powiedziano im, że napisały je osoby, a które w rzeczywistości zostały stworzone przez AI

powiedziała współautorka badania Deena Weisberg.

Jednym z możliwych wyjaśnień jest to, że modele częściej formułują główną myśl wprost, zamiast pozostawiać ją do odczytania między wierszami. Teksty o bardziej przewidywalnej konstrukcji mogą być dla odbiorców łatwiejsze w lekturze.

Uczestnicy badania nie potrafili też wiarygodnie rozpoznać, które opowiadanie napisał człowiek, a które wygenerował model językowy. W jednym z testów trafność wskazań była nawet niższa, niż wynikałoby z przypadkowego wyboru. W innym nie różniła się istotnie od zgadywania.

Nazwisko zmienia odbiór opowieści

Wynik eksperymentu mówi coś ważnego o samym czytaniu. Odbiorcy oceniają nie tylko język, tempo, sposób prowadzenia opowieści czy zdolność tekstu do budowania napięcia. Znaczenie ma także wiedza o tym, kto miał stworzyć tekst.

Autor literacki to coś więcej niż nazwisko na okładce. Wiedza o nim może wpływać na to, jak czytelnik interpretuje historię – przez pryzmat jego biografii, kontekstu kulturowego i osobistej perspektywy.

Nie każdy tekst czytamy tak samo

Znaczenie autora szczególnie wyraźnie widać poza fikcją. Czytając reportaż, odbiorca zakłada, że autor wykonał pracę reporterską i odpowiada za przedstawione fakty. W eseju osobistym czy autobiografii oczekuje natomiast, że narracja wyrasta z doświadczeń osoby, która ją podpisuje – nawet jeśli korzystała ona z AI podczas redakcji tekstu. W takich gatunkach sposób powstania tekstu ma znaczenie dla jego odbioru i wiarygodności.

AI w literaturze może utrudnić ocenę, jaki udział w powstaniu utworu miał człowiek. W przypadku fikcji część odbiorców może uznać, że liczy się przede wszystkim dobrze opowiedziana historia. Dla innych ważne będzie to, czy utwór jest zapisem ludzkiej wyobraźni i doświadczenia, nawet jeśli różnicy nie potrafią wskazać po samym stylu. Badanie z Villanovy sugeruje, że oba kryteria mogą działać równocześnie. Tekst jest oceniany za to, jak działa, a jego domniemany autor – za to, co sobą reprezentuje.

Sam prompt to za mało

Jeśli autorstwo wpływa na odbiór tekstu i decyzję, czy po niego sięgnąć, pytanie o nie przestaje być wyłącznie sprawą interpretacji. Ma też konsekwencje dla tego, jak opisuje się proces powstania utworu i komu przypisuje się twórczy wkład.

W raporcie opublikowanym 29 stycznia 2025 r. U.S. Copyright Office uznał, że samo wpisanie promptu nie wystarcza, by uznać użytkownika AI za autora wygenerowanego tekstu. Ochrona prawna może jednak objąć jego własny wkład – na przykład twórczy wybór i układ materiału, istotne zmiany lub dodatki – o ile człowiek miał realny wpływ na ostateczny kształt utworu.

Nie każda współpraca wygląda tak samo

W praktyce granica między tekstem człowieka a tekstem AI rzadko będzie oczywista. Między tekstem wygenerowanym po jednym poleceniu a powieścią, w której autor wykorzystał AI do tworzenia wariantów dialogów, a potem sam je wybrał, przerobił i włączył do większej kompozycji, istnieje wiele pośrednich przypadków.

Prosta etykieta „napisane przez AI” może więc w przyszłości nie opisywać procesu powstania książki wystarczająco dokładnie. Czytelnik może chcieć wiedzieć nie tylko, czy w pracy nad tekstem użyto modelu, ale również, jaką rolę odegrał w niej człowiek.

Przeczytaj również: Obraz Moneta uznany za dzieło AI. Co naprawdę widzimy w sztuce?


Na scenie zobaczysz między innymi:

Spotkasz w strefie książek:

***

Czytelnicy Holistic News z kodem: PRAWDA3 otrzymują 20% rabatu!


Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.