Nauka
Satelity odkryły groby na pustyni. To ślad cywilizacji sprzed faraonów
24 czerwca 2026

Ścisk w żołądku, napięcie w klatce piersiowej, przyspieszone bicie serca. Ciało wysyła sygnały, ale głowa nie umie ich nazwać. To może niszczyć relacje, choć nie oznacza braku uczuć.. Najnowsze badania sugerują jednak, że języka emocji można się uczyć.
Ktoś milczy, odwraca wzrok, odpowiada: „nie wiem”. Łatwo wtedy pomyśleć, że jest chłodny, zamknięty albo obojętny. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek naprawdę coś czuje, tylko nie potrafi powiedzieć co. Psychologia zna to słowo: aleksytymia. Nazwa pochodzi z greki i oznacza dosłownie „brak słów dla emocji”.
Nie chodzi o brak uczuć, lecz o trudność w ich rozpoznawaniu, rozumieniu i nazywaniu. Człowiek wie, że coś się z nim dzieje, ale nie umie uchwycić, co to dokładnie jest. Osoby z aleksytymią częściej skupiają się na faktach, działaniach i zewnętrznych wydarzeniach niż na tym, co dzieje się w ich wnętrzu. To dlatego pytanie „co czujesz?” może być dla nich nie prośbą o szczerość, lecz prawdziwą zagadką.
Przez lata traktowano aleksytymię jako cechę, której nie da się wyeliminować. Nowa metaanaliza opublikowana w Journal of Affective Disorders pokazuje jednak, coś ważnego: języka emocji można się uczyć. Terapia nie działa jak czarodziejska różdżka, ale może zmniejszać trudność w rozpoznawaniu i opisywaniu tego, co dzieje się w środku.
Badacze z York St John University i University College Cork sprawdzili, czy terapia może zmniejszać trudność w rozpoznawaniu i nazywaniu własnych emocji. Nie szukali prostego „leku na aleksytymię”, ale odpowiedzi: czy człowiek może stopniowo budować słownik osobistych przeżyć. W tym celu przeanalizowali wyniki kilkudziesięciu badań obejmujących ponad 3,3 tysiąca uczestników. Część terapii była skierowana bezpośrednio na aleksytymię, część dotyczyła innych trudności, między innymi depresji i zaburzeń lękowych.
Wynik jest ostrożnie optymistyczny. Poprawę w rozumieniu własnych emocji obserwowano zarówno wtedy, gdy skuteczna terapia psychologiczna skupiała się na samej aleksytymii, jak i wtedy, gdy pracowano przede wszystkim nad innymi objawami psychicznymi. Zmiana nie była spektakularna, ale była zauważalna i miała znaczenie kliniczne. Przesuwa rozmowę o aleksytymii z obszaru „taki już jestem” w stronę umiejętności, którą można stopniowo ćwiczyć. I co ważniejsze- interwencje psychologiczne wyraźnie zmniejszały trudność w rozpoznawaniu i opisywaniu własnych emocji.
Wyniki sugerują, że trudność w nazywaniu emocji nie musi być czymś trwałym. Najlepsze efekty dawały terapie łączące różne sposoby pracy. To ważne, bo aleksytymia rzadko dotyczy tylko jednego obszaru życia.
Chodzi o rozpoznawanie sygnałów z ciała, łączenie ich z sytuacjami, rozumienie własnych reakcji i stopniowe uczenie się komunikowania tego innym. Holistyczne podejście jest szczególnie ważne, ponieważ aleksytymia wpływa nie tylko na osobę, której ten problem bezpośrednio dotyczy, ale też jej otoczenia.
Z problemem, jak rozpoznać emocje, mierzą się ludzie w różnych relacjach międzyludzkich, także romantycznych. Osoba, która nie umie powiedzieć, co czuje, może sprawiać wrażenie zimnej, zdystansowanej albo nieobecnej. Partner, przyjaciel czy członek rodziny widzi milczenie i często bierze je do siebie.
A rezultaty badań ekspertów z Wielkiej Brytanii pokazują, że zdolność rozumienia własnych emocji można rozwijać oraz ćwiczyć. Ten proces jest podobny do nauki nowego języka. Trzeba nazwać to, co wcześniej było tylko napięciem, ciężarem, zmęczeniem albo złością bez wyraźnego powodu.
Warto przeczytać: Utrzymujesz taką relację i nie wiesz, jak ją nazwać




***
Ostatni moment na bilety w cenie 49 zł.
Od 1 lipca cena rośnie!
Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: