Edukacja
TikTok, rolki, reelsy. Co krótkie filmy robią z koncentracją?
04 września 2026

Współczesna demokracja stworzyła sąd, którego nikt nie powołał, który nie zna procedury odwoławczej i który pracuje dwadzieścia cztery godziny na dobę. Jego ławą przysięgłych jesteśmy my wszyscy. Internetowa opinia publiczna potrafi naprawić krzywdę, której nie zauważyły instytucje. Potrafi też zniszczyć człowieka, zanim ktokolwiek sprawdzi dowody. - zauważa w swoim artykule pisarz Jacek Piekara
Sformułowanie „ludowa sprawiedliwość” kojarzy mi się jako dziecku PRL oraz czytelnikowi wielu książek o komunizmie z dawno minionym, nieludzkim ustrojem wywodzącym się ze Związku Sowieckiego. To tam, w kraju największego zniewolenia, w kraju gułagów, prześladowań i masowych zbrodni, śpiewano jakby na pośmiewisko: „i nie ma drugiej takiej krainy, gdzie tak swobodnie oddycha człowiek”. I wszyscy musieli to śpiewać, a, co ciekawe, niektórzy w to szczerze wierzyli.
Ale dzisiaj chciałem napisać nie o „ludowej sprawiedliwości” w sensie politycznym czy ideologicznym, lecz o ludowej sprawiedliwości jako o głosie opinii publicznej, wydającej werdykty, wyroki i głoszącej oceny oraz opinie, co w obecnym świecie, świecie globalnej wioski, ma ogromne znaczenie społeczne, przekładając się często na wartości marketingowe lub finansowe.
Głos ludu, ludowa sprawiedliwość czy osąd opinii społecznej często mają to do siebie, że są bezwarunkowe, jednoznaczne, widzące czerń i biel, a niedostrzegające odcieni szarości. Krótko mówiąc, lud obiera sobie swojego bohatera i broni go ile sił, a wszystkich, którzy owego bohatera atakują lub bohaterstwo jego poddają w wątpliwość, odsądza od czci i wiary. Głos ludu bardzo często idzie w poprzek opinii wyrażanej przez sądy, media czy celebrytów, biorąc pod swoją opiekę tego, kogo uważa za poszkodowanego lub bezlitośnie piętnując kogoś, kogo uważa za winnego.
W obecnych czasach tłumienie tego głosu ludu jest bardzo, ale to bardzo utrudnione z uwagi na wielość środków masowego przekazu. Bo i co z tego, że coś zostanie zablokowane przez cenzurę Facebooka, skoro pojawi się na Twitterze czy YouTubie, czy w dziesiątkach innych miejsc. Zablokowanie pojedynczego głosu jest dzisiaj możliwe, ale zablokowanie głosu opinii społecznej, głosu tysięcy czy dziesiątków tysięcy internautów możliwe już nie jest. A ma to zarówno pozytywne, jak i negatywne konsekwencje (chociaż ja sam widzę dużo więcej pozytywów).
Zostanie ludowym bohaterem, zostanie osobą, którą popiera opinia publiczna, której opinia publiczna współczuje lub którą wspiera, jest dla wielu osób wymarzoną pozycją do walki o własne naruszone interesy. Z konkretnych, niedawnych przykładów można podać sprawę Rafała Brzoski, właściciela InPostu, który publicznie podał, jak wielkie podatki płaci w Polsce i jednocześnie wykazał, że jego konkurenci płacą podatki niskie lub unikają płacenia ich w ogóle.
Krótko mówiąc, Brzoska udowodnił, że jako podatnik przyczynia się do naszego dobra wspólnego, do rozwoju naszego kraju, a jego konkurencja tylko na Polsce i Polakach pasożytuje. Wiem, że na wielu osobach te suche, statystyczne dane zrobiły ogromne wrażenie, a i ja sam, jako bardzo częsty użytkownik firm kurierskich, zawsze wybieram InPost, jeśli tylko podobny wybór jest możliwy. Oraz, co ciekawe, jestem jeszcze czasami sprawdzany przez moją partnerkę, czy na pewno wybrałem InPost! To jest właśnie ta ludowa sprawiedliwość, która każe nam popierać Brzoskę i ignorować jego konkurencję.

Z całkiem niedawnej, ale bardzo głośnej afery urodziła się nam też nowa ludowa bohaterka, którą powszechnie uznano za ofiarę wielkiej niesprawiedliwości. Mowa o aktorce Joannie Jabłczyńskiej, której nie pozwolono wrócić do wcześniej odgrywanej roli w kontynuacji kinowego hitu Nigdy w życiu, gdyż płacący wielką kasę producenci przeforsowali własną kandydaturę (jak głosi ludowa wieść, dobrze znaną któremuś z producentów, jak to w filmowym światku bywa).
Jabłczyńska wylądowała na lodzie, chociaż wcześniej zapewniano ją, że rola zostanie przy niej. Spotkało się to z masową i żywiołową reakcją opinii publicznej. I przecież znowu nie chodzi tutaj o rolę i wagę jakiejś komedii romantycznej, ale o to, że głos ludu uznał, iż niewinnej, słabej osobie dzieje się krzywda, a niesprawiedliwość wyrządziła jej zmowa możnych tego świata. Uboczną konsekwencją ratowania Jabłczyńskiej była fala hejtu, która zalała jej konkurentkę. No, ale tak zwykle działa ludowa sprawiedliwość: skoro jest bohater, musi znaleźć się również antybohater. Jeśli pojawiła się ofiara, trzeba znaleźć oprawcę.
W pewnych sprawach i sytuacjach głos ludu jest potężny, jednoznaczny i cechujący się żądaniami jak największej surowości. Sądzę, że najlepszym przykładem będzie tu pedofilia, często traktowana zdecydowanie zbyt łagodnie przez sądy czy usprawiedliwiana przez niektórych polityków, psychologów i celebrytów (żeby przypomnieć tylko sprawę gwałciciela i pedofila Romana Polańskiego, za którym murem stanęło nie tylko polskie środowisko aktorskie, ale np. tak istotni politycy jak Radosław Sikorski).
Opinia publiczna jest jednoznaczna: pedofilów powinno się w najłagodniejszym przypadku kastrować, chociaż w zasadzie najlepsza byłaby fizyczna likwidacja. I trudno się z tą opinią nie zgodzić. Jeśli chodzi o niżej podpisanego, to, podobnie jak większość Polaków, uważam, że dla kogo jak dla kogo, ale specjalnie dla pedofilów powinno się przywrócić karę śmierci, gdyż nie ma większej zbrodni niż skrzywdzenie bezbronnego i ufnego dziecka i zamienienie mu dzieciństwa (które powinno być szczęśliwe i beztroskie) w koszmar.
Głos ludu potrafi wspierać, wynieść na wielkiej fali popularności, ba, wręcz wywołać modę na jakąś osobę, ale potrafi też niezwykle okrutnie rozprawiać się z tymi, którzy dostaną się w tryby ludowej sprawiedliwości. I ponieważ, jak pisałem na początku, lud woli widzieć czernie i biele, a nie szarości, to zdarza się, iż owe oceny są mocno niesprawiedliwe i komplikują ludziom życie.
Rzecz jasna, że nie mamy co żałować hochsztaplerów, których przemieliła ludowa maszynka do mięsa (ostatnio przykładem w Polsce była sprawa ulubienicy Donalda Tuska, minister Barbary Mróz-Gorgoń, którą przyłapano na wyłudzeniach oraz oszustwach), ale zdarza się, iż pewne problemy wymagają nieco większej finezji w działaniu niż słynne zawołanie Królowej Kier: „zetnijcie mu głowę”.
Pomimo wszystkich swoich mankamentów głos ludu, głos opinii publicznej, ludowa sprawiedliwość powinny być słyszane i wspierane. Są w końcu elementem demokracji. Czasami denerwującym, czasami niesprawiedliwym, czasami zbyt daleko idącym w osądach. Ale w tym przypadku zdecydowanie lepsze jest nadużycie wolności niż knebel cenzury.
Przeczytaj również: Jacek Piekara: o cenie mówienia tego, co niewygodne
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: