Resi Capital - Deweloper miejskiej przyszłości

Kogo uznajemy za obcego? Odpowiedź mówi więcej o nas

Kobieta patrząca w morze i swoje odbicie w lustrze jako symbol refleksji nad tym, czym jest obcość

Czy obcość zaczyna się w chwili, gdy spotykamy kogoś, kogo nie potrafimy w pełni zrozumieć, czy może rodzi się już w nas samych, jako doświadczenie nieprzystawalności do świata? Czym jest obcość i dlaczego obecność Innego tak często wywołuje zarówno fascynację, jak i niepokój? Czy musi oznaczać dystans i wykluczenie, czy też może stać się źródłem poznania siebie oraz otwarcia na drugiego człowieka?

Historia człowieka, który nie pasował do świata

18 września miała miejsce polska kinowa premiera filmu pt. Obcy w reżyserii François Ozona, będąca pierwszą francuską ekranizacją jednej z najbardziej znanych powieści francuskiego filozofa, pisarza i laureata Nagrody Nobla Alberta Camusa (1913–1960).

Fabuła filmu pozostaje wierna książkowemu pierwowzorowi, zachowując jednocześnie najważniejsze przesłanie filozoficzne zawarte w powieści. Po wyjściu z kina bez wątpienia można mieć wrażenie, że pytania i dylematy, które zarówno Camus, jak i Ozon uchwycili w swoich dziełach, są jak najbardziej aktualne, a może nawet ponadczasowe. I nadal inspirują odbiorców do głębszej refleksji nad naturą człowieka i świata.

Czym jest obcość?

Meursault, główny bohater, mieszka w Algierze i jest z pochodzenia Francuzem (tzw. pieds-noirs – Europejczycy żyjący w kolonialnej Algierii). Pracuje jako urzędnik, a prywatnie jest człowiekiem skrajnie wycofanym emocjonalnie i niezainteresowanym konwenansami społecznymi. Jego historia rozpoczyna się od wiadomości o śmierci jego matki, która przebywała w domu opieki.

Mężczyzna jedzie na pogrzeb, ale nie okazuje żadnych emocji związanych z tym doświadczeniem. Pije kawę przy trumnie, pali papierosy i niespecjalnie wydaje się nawet zainteresowany ostatnim pożegnaniem. Zaraz po pogrzebie spędza czas na plaży z koleżanką Marie. Idzie z nią do kina na komedię i zaczyna romans, a swoją obojętność przenosi na wszystkie dziedziny życia, jak gdyby nic go naprawdę nie obchodziło.

Obserwujemy przez cały film (i książkę) postawę jego bierności etycznej i braku zaangażowania w każdej sytuacji. Nie robi na nim wrażenia cierpienie psa, nad którym znęca się jego sąsiad. A gdy Marie pyta, czy ją kocha, odpowiada, że to nie ma znaczenia, ale może się z nią ożenić, jeśli ona tego chce.

Momentem kulminacyjnym jego historii jest dzień spędzony na rozgrzanej słońcem plaży. Meursault zabija tam Araba strzałem z rewolweru, tłumacząc to później upałem i oślepiającym słońcem. Jesteśmy świadkami procesu, w trakcie którego sąd skupia się nie tyle na samej zbrodni, ile na zachowaniu Meursaulta po śmierci matki. Sąd uznaje brak łez za dowód moralnego zepsucia i skazuje go na śmierć. Nasz bohater nie stara się usprawiedliwiać ani udawać skruchy, bo odmawia kłamstwa i grania roli, której społeczeństwo od niego oczekuje.

Nowy numer już w sprzedaży:

Pytania, które nie tracą na aktualności

Camus, ale także Ozon, sięgają po historię Meursaulta, żeby postawić kilka fundamentalnych pytań dotyczących ludzkiej kondycji. Centralnym bowiem zagadnieniem francuskich egzystencjalistów jest kwestia poszukiwania sensu w ludzkim życiu oraz możliwości (a raczej: braku możliwości) odnalezienia go.

Co sprawia, że nasze życie jawi się często jako absurdalne? W jakich sytuacjach najczęściej doświadczamy totalnego braku zrozumienia – samych siebie, jak i otaczającego nas świata? Przecież człowiek szuka sensu, potrzebuje go, a jednak – świat milczy w obliczu wielu pytań, które mu stawiamy. Dlatego Meursault nie szuka sensu na siłę i nie udaje, że go znajduje. Jego obojętność jest czymś więcej niż zwykłym chłodem emocjonalnym. To postawa kogoś, kto widzi, że wszystko jest równie nieistotne, zwieńczone ostatecznie przez śmierć.

Żałoba, której nie można odegrać

Społeczeństwo oczekuje, że po śmierci bliskiej osoby okażemy żałobę, która musi wyrazić się we łzach i rozpaczy. Prawdziwa żałoba (według przyjętych przez społeczeństwo schematów) musi oznaczać brak rozrywek, wycofanie z życia towarzyskiego, odpowiedni ubiór itp. Meursault odmawia odgrywania tej roli, bo nie chce mówić ani okazywać więcej, niż czuje.

Ozon pyta w swoim filmie, czy uczciwość wobec samego siebie, a więc nieprzyjmowanie oczekiwanych przez świat schematów i konwenansów, nie bywa oceniana jako brak człowieczeństwa. Czym więc jest autentyczność, a czym konwenans i jaką cenę trzeba niekiedy zapłacić za bycie sobą wbrew oczekiwaniom innych?

W tym kontekście niezwykle istotny wydaje się wątek procesu po zabójstwie Araba. Proces sądowy w istocie staje się sądem nad charakterem głównego bohatera, a nie nad jego czynem. Absurdalnym argumentem przemawiającym za winą (moralną? emocjonalną?) Meursaulta staje się fakt, że nie płakał na pogrzebie matki.

Ozon, za Camusem, pokazuje, jak często instytucje chcą dopasować rzeczywistość do spójnej, zrozumiałej opowieści. Człowiek, który się w niej nie mieści, jest zagrożeniem. Warto więc samemu sobie zdać pytanie: na jakiej podstawie często osądzamy innych ludzi? Czym się kierujemy, wydając ocenę i niejednokrotnie krzywdząc innego po prostu nie rozumiejąc go?

Tytułowy Obcy nie jest tylko Meursaultem

I wreszcie kluczowa kwestia obcości: co znaczy być obcym? Względem kogo: innych ludzi, świata i jego realiów, społeczeństwa, a może względem samego siebie? Meursault to człowiek, który nie chce kłamać i dlatego odmawia udawania uczuć, których nie ma. A to sprawia, że społeczeństwo go wyklucza. Zatem Obcy to ktoś, kto żyje według innych zasad niż wspólnota i przez to staje się dla niej zagrożeniem.

Meursault jest też obcy wobec samego świata, który nie odpowiada na pytanie o sens. Można to interpretować jako obcość egzystencjalną: człowiek wobec milczącego wszechświata. Jak często także my sami mamy udział w takim doświadczeniu? Gdy cchemy zrozumieć to, co nas spotyka, a co wymyka się naszym możliwościom poznania i zrozumienia?

Czym jest obcość między człowiekiem a światem?

Zarówno książka Camusa, jak i film Ozona pokazują nam, że doświadczenie obcości jest wielowymiarowe. Dotyczy bowiem jednocześnie wnętrza człowieka, jego relacji z innymi i jego miejsca w świecie. Z jednej strony obserwujemy obcość emocjonalną, kiedy ktoś przeżywa i okazuje uczucia inaczej, niż tego oczekuje otoczenie. I z tego względu pozostaje niezrozumiany lub nawet wykluczony.

My sami często traktujemy ludzi innych od nas samych jako obcych. Ktoś mówi innym językiem niż mój, wyznaje inną religię niż ja, przychodzi z innej kultury i tradycji niż moja – zatem musi być obcym. Jak często takie podejście przekłada się w praktyce na nasze osądy, wybory i decyzje względem tych innych? Nie zawsze przecież trafne i sprawiedliwe?

Obcość posiada także wymiar społeczny i instytucjonalny. Wspólnoty oraz ich instytucje oceniają ludzi nie tylko po czynach, lecz także po tym, czy pasują do przyjętego wzorca „normalności”. Bardzo łatwo przychodzi nam ocenienie kogoś jako obcego tylko dlatego, że go nie rozumiemy i bynajmniej nie mamy nawet ochoty go poznać, żeby zrozumieć.

Poczucie obcości może także wynikać z doświadczenia, że świat jest obojętny i pozbawiony oczywistego sensu. A nasze codzienne zachowania, wybory i decyzje w dużej mierze są jedynie odpowiedzią na obowiązujące konwencje.

Obcość ma także wymiar kulturowy i historyczny. Ludzie żyjący obok siebie mogą bowiem nie dostrzegać wzajemnie swojego człowieczeństwa. A ci, których pozbawiono głosu, pozostają dla dominującej grupy anonimowi i bezimienni. Zamordowany w filmie Arab – reprezentant innej kultury, religii i tradycji niż ta, z której wyrasta Meursault – nie ma imienia.

Kto wyznacza granicę między „swoim” a „obcym”?

Wreszcie obcość możemy odczytywać jako relację, a nie cechę. Określenie kogoś mianem obcego zależy wtedy od tego, kto opowiada historię i kto ma władzę, by wyznaczać granice tego, co swoje, a co cudze. No i wreszcie obcość może być świadomym wyborem, gdy człowiek odmawia udawania i dopasowywania się. W takim wypadku jego wykluczenie jest skutkiem wierności samemu sobie – tak jak to prezentuje Meursault.

Inność nie musi oznaczać obcości

Film Ozona, choć trudny i pesymistyczny w swoim przesłaniu, może skłonić nas jako odbiorców do ważnej refleksji: inność nie musi oznaczać obcości. Inny niekoniecznie musi być moim wrogiem i kojarzyć się z niebezpieczeństwem. To ode mnie zależy, jaki sposób myślenia przyjmę: czy chcę poznać i zrozumieć, czy wolę od razu ocenić?

Może się bowiem okazać, że aby poznać lepiej samego siebie, muszę najpierw wysilić się, żeby poznać tego Innego. Moje spotkanie z Innym w swej istocie zawsze będzie równocześnie spotkaniem z samym sobą. Z tym, co najgłębiej we mnie ukryte i często niepoznane. To wymagająca lekcja człowieczeństwa, przed którą stawia nas Camus i Ozon, ale wydaje się, że niezbędna w dzisiejszych czasach.

Przeczytaj także: Koszmar ukryty w codzienności. Kino grozy straszy samym życiem


Zapraszamy do: ksiegarnia.holistic.news

Życzymy udanych zakupów!
Redakcja

Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

dr Magdalena Kozak

Autorka


Doktor filozofii, zajmuje się przede wszystkim współczesną filozofią francuską w nurcie egzystencjalizmu, filozofii dialogu i relacji oraz fenomenologii. Prywatnie pasjonatka klimatów śródziemnomorskich, kryminałów – najchętniej skandynawskich oraz miłośniczka zwierząt i długich spacerów. W otaczającym świecie, niestety, już coraz mniej ją dziwi.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.