Kultura
Kafka nocą, Murakami o świcie. Zaskakujące nawyki znanych twórców
19 września 2026

Nie trzeba realnie dzielić narodu, aby czuł, że jest spolaryzowany. Wystarczy, że ludzie uwierzą, że ich społeczność jest mocno podzielona. Ma to ogromne konsekwencje dla zaufania społecznego.
Skłóconym narodem łatwiej się rządzi. Stare powiedzenie, które mimo upływu czasu, nadal ma dużą wartość. Właśnie dlatego w wielu krajach istnieje niezłomny podział polityczny na „my” i „oni”. Nie trzeba nawet samemu twardo opowiadać się po jednej ze stron. Wystarczy, że ludzie uwierzą, że podziały istnieją.
Tak wynika z badania Liny Trygg z University of Helsinki. Doktorantka zinterpretowała niezależne i gotowe już sondaże o polaryzacji. Ankieta dotyczyła jednego pytania: czy Finowie uważają, że ich kraj jest podzielony. Następnie przeprowadziła eksperyment sondażowy na temat zażywania narkotyków, seksualności i opieki u kresu życia. Sprawdziła, jak ankietowani reagują na różne poziomy podziału w społeczeństwie. Tyle że w eksperymencie to badaczka kontrolowała, czy uczestnicy otrzymywali sygnały wskazujące na większe porozumienie czy większy spór.
Efekt był wyraźny: sposób przedstawienia poziomu sporu wpływał na postrzeganie polaryzacji. Zmanipulowani danymi ochotnicy czuli, że społeczeństwo, w którym żyją, jest bardziej podzielone, niż wynika to z realnej sytuacji. Ważne jest to, że sondaże nie badały rzeczywistej skali problemu, lecz jedynie postrzeganej polaryzacji. Innymi słowy eksperyment sprawdzał tylko, jak bardzo ludzie myślą, że są podzieleni, a nie to, w jakim stopniu są spolaryzowani. Nie pozostało to bez znaczenia.
Jak czytamy w streszczeniu referatu konferencyjnego pt. Perceived Political Polarisation and Social Trust in a High-Trust Context, wygłoszonego na początku września podczas ECPR General Conference 2026 na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, postrzegane podziały polityczne i społeczne wpływają na wzajemne zaufanie. Ludzie są bardziej podejrzliwi wobec siebie, kiedy sądzą, że społeczeństwo, w którym przyszło im żyć, jest mocno spolaryzowane. Tylko dlaczego jedno wpływa na drugie?
Odpowiedź jest prosta. Podstawą zaufania do innego, nawet obcego człowieka, jest poczucie, że mamy wspólne normy oraz wartości. Kiedy ludzie jednak widzą i wierzą w twarde podziały w kwestiach moralnych, tracą poczucie tej wspólnoty. A wtedy o wiele trudniej zaufać drugiej osobie. Rezultaty badań doktorantki są ważne dla postrzegania społeczeństwa z trzech powodów.
Przede wszystkim chodzi o kraj, w którym przeprowadzono badania. Finlandia od lat uchodzi za społeczeństwo o wysokim poziomie zaufania i relatywnie niskiej polaryzacji. A nawet tam ludzie martwią się o rosnące podziały w społeczeństwie. Możemy więc wysnuć wniosek, że nawet w państwach, w których istnieje duże zaufanie społeczne, sama wizja podziału już może je osłabić.
Drugim równie ważnym aspektem są wartości, jakie badaczka zawarła w swojej pracy naukowej. Kwestie seksualności, zażywania narkotyków oraz opieka nad umierającymi dotykają podstawowych przekonań o tym, co jest dobre, a co złe. Przez co mocno dzielą ludzi na „my” i „oni” w zależności od ich osobistych poglądów. To jednak nie wszystko.
Badania mają znaczenie także dla demokracji. Skutkiem polaryzacji społecznej może być osłabienie zaufania. A jest ono istotnym filarem stabilnej demokracji. Nie trzeba więc żyć w społeczeństwie naprawdę rozdartym na dwa obozy. Wystarczy silne przekonanie, że właśnie tak jest.
Warto przeczytać: Polityka wchodzi na randkę. Najważniejsze by nie był z „wrogiej” partii
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: