Humanizm
Niewolnicy cudzych opinii. Ukryta cena szukania podziwu
05 lipca 2026

Przez ponad 60 lat naukowcom nie zgadzał się jeden z najważniejszych rachunków klimatu. Morza rosły, pomiary to pokazywały, ale wyjaśnienie całego procesu wciąż było obciążone dużą niepewnością. Teraz międzynarodowy zespół badaczy domknął bilans wzrostu poziomu mórz od 1960 roku i pokazał, co naprawdę podnosi poziom wody.
Naukowcy m.in. z Institute of Atmospheric Physics Chińskiej Akademii Nauk oraz Tulane University przeanalizowali dane z ostatnich dekad. Wyniki są niepokojące, ale bardzo precyzyjne.
Od 1960 roku poziom mórz podnosił się średnio o 2,06 milimetra rocznie. W latach 1993–2023 tempo wzrosło już do 3,41 mm rocznie, a w okresie 2005–2023 osiągnęło 3,94 mm rocznie – czyli prawie dwa razy więcej niż w całym badanym okresie.
Największym pojedynczym winowajcą nie jest topniejący lód, jak wielu sądziło, tylko wzrost temperatury oceanów. Odpowiada ono za 43 proc. całego długoterminowego wzrostu poziomu mórz od 1960 roku. Mechanizm jest prosty: woda, tak jak większość cieczy, po podgrzaniu zajmuje więcej miejsca – rozszerza się.
Na drugim miejscu jest topnienie lodowców górskich (27proc.), dalej topnienie lądolodu Grenlandii (15 proc.) i Antarktydy (12 proc.). Zaledwie 3 proc. wzrostu wynika ze zmian w ilości wody magazynowanej na lądzie (np. w jeziorach, zbiornikach i wodach gruntowych).
Badanie pokazało też ciekawą zależność. Lodowce, które były przez wielu uważane za głównego winowajcę podnoszenia się wysokości wody, stały się znaczącym zagrożeniem dopiero od 1993 roku. Wcześniej dominowało ocieplanie oceanów oraz zmiany w zasobach wody na lądach. Odkrycia opisane w czasopiśmie naukowym Science Advances są ważne jeszcze z jednego powodu.
Dzięki nowym, precyzyjniejszym danym satelitarnym, ulepszonym korektom ruchów lądu oraz dokładniejszym pomiarom ubytku lodu na Grenlandii i Antarktydzie naukowcom wreszcie udało się domknąć bilans z bardzo małym błędem resztkowym – zaledwie 0,17 mm na rok. To wielki sukces po dekadach niepewności i różnych szacunków, które często się między sobą kłóciły. Teraz mamy znacznie jaśniejszy obraz sytuacji.
Wysokość wody morskiej podnosi się przede wszystkim w wyniku wzrostu temperatur. Cieplejsza woda rozszerza się, a pokrywy lodowe i lodowce topnieją, dostarczając do mórz dodatkową wodę. Za obecne skutki globalnego ocieplenia odpowiada przede wszystkim działalność człowieka, która zwiększa ilość gazów cieplarnianych w atmosferze. Ale niepokoi coś jeszcze.
Nawet jeśli jutro całkowicie zatrzymalibyśmy emisje gazów cieplarnianych, poziom mórz i tak będzie rósł przez setki lat. To dlatego, że oceany pochłaniają ogromne ilości ciepła i oddają je bardzo powoli. A to dlatego, że mają ogromną bezwładność termiczną.
Według innych badań, przy obecnym tempie ocieplenia nawet 99 proc. lodowców w Górach Skalistych (USA) może zniknąć. To pokazuje skalę zmian, które dotkną wybrzeża na całym świecie – od Bangladeszu i małych wysp Pacyfiku po polskie wybrzeże Bałtyku. Jeżeli nie uda się ograniczyć globalnego ocieplenia, w nadchodzących dekadach świat może wejść w okres określany przez badaczy jako szczyt zanikania lodowców.
Warto przeczytać: Antarktyda topnieje od spodu. Pod lodem dzieje się coś groźnego
Życzymy udanych zakupów!
Redakcja
Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę: