Nagrody w szkołach są ważne. Dzieci muszą umieć też przegrywać

Nauczycielka wręcza nagrody dla uczniów

W świecie, w którym coraz częściej boimy się jakichkolwiek różnic, nagrody dla uczniów stają się podejrzane niczym relikt „niesprawiedliwej” epoki. A przecież to właśnie one uczą, że wysiłek ma sens, że ambicja nie jest wadą, a odpowiedzialność za własny rozwój nie bierze się znikąd.

Lokalna tradycja i ogólnokrajowa awantura

Gdy właścicielka lodziarni w Pszczynie ogłosiła, że jak co roku uczniowie z czerwonym paskiem dostaną darmowe lody, przez chwilę wyglądało to jak niewinna lokalna tradycja. Po kilku dniach niespodziewania przerodziło się jednak w ogólnopolską awanturę.

Rzeczniczka praw dziecka uznała akcję za wykluczającą i zaapelowała o jej zakończenie. Wskazywała przy tym na ryzyko nadmiernej presji psychicznej i niezdrowej rywalizacji. Minister edukacji zareagowała zdecydowanie inaczej. Podkreślała, że szkoła jest m.in. po to, by „pokazywać najlepszych i ich wyróżniać”, a czerwony pasek jest „nagrodą za wysoką średnią ocen”.

Czy nagrody dla uczniów to dyskryminacja?

W tle tej pozornie błahej historii kryje się pytanie dużo poważniejsze niż to, kto i za co daje lody. Chodzi o sens nagród dla uczniów. Czy publiczne docenianie najlepszych to naturalny mechanizm motywacyjny? Czy raczej forma dyskryminacji wobec tych, którzy na czerwony pasek nie zasłużyli?

Sprzeciw wobec takich akcji jak „lody za pasek” opiera się na intuicji, że publiczne wyróżnianie jednych musi ranić innych. Dziecko bez paska widzi kolejkę nagrodzonych i zakłada się, że będzie przeżywać wstyd i poczucie porażki. Z tej perspektywy nagrody mają być formą dyskryminacji. Dzielą uczniów na lepszych i gorszych, promując hierarchię zamiast solidarności.

Problem w tym, że świat poza szkołą też opiera się na różnicach. Nie tylko na naturalnych zdolnościach, lecz także na tym, co robimy z własnym potencjałem. Jeśli całkowicie zrezygnujemy z nagród dla uczniów, w imię „niezranienia nikogo”, to – paradoksalnie – wyślemy bardzo mocny komunikat, że wysiłek i wytrwałość nie powinny być powodem do dumy. W takim scenariuszu wszystko, co uśrednia, staje się cnotą. Wszystko, co odstaje – problemem.

Dwie wizje równości

To spór między dwiema wizjami równości. Jedna rozumie równość jako równe szanse przy starcie, druga jako równość odczuć na mecie. W pierwszej wersji naturalne jest, że część osób zostanie wyróżniona – jeśli tylko kryteria są jasne, a droga otwarta dla wszystkich. W drugiej wyróżnienie samo w sobie staje się podejrzane, bo nieuchronnie tworzy lepszych i gorszych.

Nagrody dla uczniów motywują czy demotywują?

Przez lata debata naukowa kręciła się wokół pytania, czy nagrody zewnętrzne niszczą motywację wewnętrzną. Klasyczne metaanalizy Edwarda Deciego i współautorów wskazywały, że część nagród – zwłaszcza materialnych, ściśle uzależnionych od wykonania zadania – może osłabiać chęć działania „dla samej satysfakcji” po wycofaniu nagrody.

Najnowsze badania nie potwierdzają uniwersalnego negatywnego efektu nagród. Pokazują natomiast, że efekt nagród jest skrajnie zależny od kontekstu. Od rodzaju nagrody, jej przewidywalności i tego, czy jest odbierana jako wsparcie kompetencji, czy jako narzędzie kontroli.

Symboliczne nagrody dla uczniów – dyplomy, wyróżnienia, czerwony pasek, lody od lokalnego przedsiębiorcy – funkcjonują przede wszystkim jako komunikat społeczny: „widzimy twój wysiłek, doceniamy go”. Jeśli w szkole i w domu podkreśla się, że nagradzany jest proces, systematyczność i pokonywanie trudności, to badania nie pokazują, by taki rodzaj uznania miał charakter toksyczny. Przeciwnie: może budować poczucie kompetencji i wiarę, że istnieje związek między tym, co robimy, a tym, co osiągamy.

Argumenty przeciwników nagradzania

Przeciwnicy nagradzania argumentują, że publiczne wyróżnianie najlepszych wywołuje u słabszych uczniów poczucie niższości, presję i dyskomfort. Wskazują, że w świecie pełnym lęków i nierówności dodatkowe porównywanie może pogłębiać wykluczenie. Przywołują też badania, w których motywacja kierowana wyłącznie chęcią zdobycia nagrody czy uniknięcia kary wiąże się z gorszym samopoczuciem i wyższym poziomem lęku.

Mają rację o tyle, że gdy wszystko redukujemy do punktów, pasków i stypendiów, łatwo zgubić sens nauki jako doświadczenia poznawczego i rozwojowego. Ale odpowiedzią na ten problem nie musi być unieważnienie wszelkich form wyróżnienia.

Jak mądrze nagradzać uczniów?

Alternatywą jest raczej przedefiniowanie tego, co i jak nagradzamy. Zamiast wyjątkowych nagród za jeden egzamin – stałe, przewidywalne docenianie systematyczności. Zamiast nagród tylko dla absolutnej czołówki – także wyróżnienia za największy progres w klasie. Komunikat „włożyłeś ogromny wysiłek i to widać” – zamiast mówienia uczniowi „jesteś genialny”.

Wtedy nagroda nie jest już aktem „wyłączenia” kogoś z równości. Jest publicznym uznaniem, że w świecie, w którym nie wszyscy pracują tak samo ciężko, różnice w rezultatach są czymś naturalnym i nie muszą być powodem do wstydu.

Czego naprawdę uczymy dzieci?

W tle całego sporu jest jeszcze jedno, rzadziej artykułowane pytanie. Jakiego świata uczymy dzieci, kiedy boimy się pokazać, że wysiłek bywa nagradzany, a jego brak ma konsekwencje? Życie dorosłe – od studiów, przez pracę, po relacje społeczne – nie jest urządzone według zasady, że wszystkim należy się to samo, niezależnie od zaangażowania.

Jeżeli w szkole wycofamy nagrody dla uczniów w imię ochrony przed dyskomfortem, to przesuwamy w czasie moment konfrontacji z rzeczywistością. Kto dorastał w świecie, w którym każde staranie było tak samo warte, może przeżyć szok, kiedy okaże się, że poza szkołą liczą się nie tylko „dobre chęci”, lecz także konkretne wyniki, terminy i odpowiedzialność.

Dlatego spór o lody za pasek nie jest tylko o lody. To spór o to, czy w imię równości chcemy wychować pokolenie, które nie zetknie się z doświadczeniem bycia „nie najlepszym”, czy raczej takie, które nauczy się przegrywać bez poczucia upokorzenia i wygrywać bez pogardy.

W świecie, który coraz częściej obiecuje nagrody za samo istnienie, szkoła i społeczeństwo powinny odważnie mówić, że na niektóre rzeczy trzeba sobie zasłużyć. Prawdziwy humanizm nie polega na równaniu w dół, lecz na inspirowaniu każdego do bycia lepszą wersją siebie.

Przeczytaj również: Dwa rodzaje pochwał. Jeden motywuje, drugi hamuje rozwój dziecka


Na scenie zobaczysz:

Spotkasz w strefie książek:

***

Ostatni moment na bilety w cenie 49 zł.
Od 1 lipca cena rośnie!


Spotkajmy na Holistic Talk w Cavatina Hall!


Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Mariusz Martynelis

Dziennikarz


Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej, od 15 lat związany z branżą medialną. Doświadczenie zdobywał m.in. w „Dzienniku Łódzkim”, „Super Expressie” oraz „Esce”. Równolegle współpracował z agencjami reklamowymi i zajmował się tłumaczeniem filmów. Pasjonat dobrego kina, literatury fantastycznej oraz sportu. Swoją kondycję fizyczną i psychiczną zawdzięcza samojedowi o imieniu Jaskier.

Nasze filmy na YouTube:

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.