Resi Capital - Deweloper miejskiej przyszłości

Kultura ma bawić czy wymagać? Ten spór wraca dziś ze zdwojoną siłą

Samotny obserwator patrzy z ostatniego rzędu na wielki koncert, podczas gdy symbole kultury wysokiej i muzyki klasycznej zanikają w tle.

Czy kultura ma jeszcze nas zatrzymywać, poruszać i zmuszać do myślenia, czy wystarczy, że będzie głośna, efektowna i masowa? Andrzej Kucybała, znany dyrygent, patrzy na Polską Stolicę Kultury i stawia niewygodne pytania.

Kiedy rozrywka wypiera kulturę

Ostatni miesiąc i problemy zdrowotne (serducho) pozbawiły mnie możliwości czynnego uczestniczenia w życiu społecznym i kulturalnym. Posadziły mnie na obrzeżach, w ostatnim rzędzie stadionu zwanego życiem, skąd może dobrze widać całość sceny i zgromadzoną publiczność, ale jednak szczegóły ulegają zatarciu. Aktorzy kreujący życie społeczne, zawodowe i kulturalne stają się małymi postaciami, kukiełkami, którymi „ważni” tego świata, z góry pociągając za odpowiedni sznurek, tworzą to przedstawienie. Akcja przedstawienia, spektaklu, koncertu może jest dynamiczna, ale bardzo oderwana od wyobrażenia teatru życia pełnego spokoju i mądrości.

Oczywiście, śledząc z oddali estradę tego teatru polityki, kultury i życia społecznego, dostrzegam, że dla głównych aktorów, a przede wszystkim reżyserów i scenografów tego przedstawienia, dynamiczna akcja jest głównym celem, a treść, problemy, postaci, które do tej pory były głównym motywem tej życiowej sztuki teatralnej, stają się zupełnie nieistotne.

To, co się obecnie dzieje w naszym otoczeniu, zaczyna przypominać starożytny Rzym. Igrzyska i widowiska (walki gladiatorów, polowania na dzikie zwierzęta itp.), które dla tzw. obywateli Rzymu organizowali cesarze i urzędnicy rzymscy. Co dzieje się ze społeczeństwem, kiedy kultura przestaje wymagać od człowieka wysiłku, skupienia i wrażliwości? Dlaczego ludzie tego chcą, a nawet pragną?

Przyzwyczailiśmy się do hałasu

Dlaczego wybieramy głośną, łatwą i natychmiastową przyjemność? Czy kultura ma tylko dawać ludziom to, czego chcą, bo jest przyjemne, czy również powinna ich czegoś nauczyć i stawiać im wymagania?

Osobiście nie mam nic przeciwko rozrywce, popkulturze, koncertom masowym czy ulicznym widowiskom. Sam w młodości uczestniczyłem czynnie w takich imprezach. Problem zaczyna się wtedy, kiedy taka rozrywka wypiera kulturę, zamiast istnieć obok niej.

Człowiek ma prawo bawić się, śmiać, tańczyć, jak mu się podoba, słuchać muzyki, którą lubi i która nie wymaga od niego wielkiego wysiłku intelektualnego. Kultura popularna zawsze była i będzie częścią naszego życia. Problem zaczyna się wtedy, kiedy staje się ona jedyną propozycją.

Czasami warto postawić pytanie: „czego ta publiczność jeszcze nie zna, czego jeszcze nie przeżyła, czego mogłaby się nauczyć?”

Cisza zaczyna wyglądać jak nuda

Chyba żyjemy w czasach, w których przyzwyczajeni do hałasu, ciszę uważamy za nudę. Ten, któremu przez cały czas dostarcza się krótkich, łatwych komunikatów, zaczyna traktować dłuższą lub głębszą refleksję jako stratę czasu. I niebezpieczeństwo tkwi nie w tym, że istnieje popkultura, nie w tym, że organizujemy wielkie koncerty i uliczne widowiska. Niebezpieczeństwo polega na tym, że powoli zanikają alternatywy.

A przecież kultura powinna być miejscem spotkania z czymś, czego się nie spodziewaliśmy. Z muzyką, której jeszcze nie rozumiemy. Z książką, która zmusza nas do zatrzymania się. Albo z obrazem, którego nie potrafimy od razu nazwać. Z teatrem, z którego wychodzimy z większą liczbą pytań, niż znajdujemy w nim odpowiedzi.

Tego nie da się zmierzyć liczbą uczestników, decybelami, wielkością sceny ani liczbą świateł. Tego często nie widać nawet na pierwszy rzut oka. A właśnie z takich pozornie niewielkich spotkań z kulturą rodzi się coś, czego żadna masowa impreza nie jest w stanie wyprodukować – indywidualna wrażliwość człowieka.

I może dlatego, siedząc w ostatnim rzędzie mojego stadionu, coraz częściej zastanawiam się, czy naprawdę oglądam przedstawienie przygotowane przez ludzi, czy też przedstawienie przygotowujące ludzi do tego, aby coraz mniej od życia oczekiwali.

Andrzej Kucybała opowiada o szkole muzycznej w Bielsku-Białej, którą objął w czasie stanu wojennego i przez lata współtworzył jako jedną z najważniejszych instytucji muzycznych miasta.
Fot. Andrzej Kucybała

Kultura wysoka przegrywa z widowiskiem

Dzisiaj zapominamy zupełnie, że życie społeczne to bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem, że prawdziwa kultura wymaga skupienia, ciszy, aby dostrzec te wszystkie niuanse, które rzeczywiście kreują dramaturgię w literaturze, filmie, muzyce wybitnych twórców, których wrażliwość i umiejętność przelania tej dramaturgii życia w formie powieści, opowiadania, felietonu czy też kompilacji skomplikowanych struktur dźwięków i rytmów, potrafi w nas obudzić wrażliwość, nostalgię, a przede wszystkim dogłębnie wzruszyć.

To dzisiaj przeszłość. Prymitywizm popkultury, a czasem nawet chamstwo czy zwyczajny brak przyzwoitości stają się powoli wzorcem, który uczy młode pokolenia, jak żyć. Taniec – zapomnij. To tylko podrygiwanie, przestępowanie z nogi na nogę, energiczne machanie rączkami, czasami bez rytmu i logiki. Czytanie ogranicza się do połykania tekstu, najlepiej jak najkrótszego, bez potrzeby analizy i zrozumienia. A jeszcze lepiej, by był okraszony zabawnym obrazkiem.

Szkoła nie uczy wrażliwości?

Niestety, system edukacji po okresie przełomu politycznego został zaprojektowany w taki sposób, że wtłaczanie wiedzy teoretycznej, często już nieaktualnej, staje się najważniejszym wyznacznikiem zadań współczesnej polskiej szkoły. To wzorzec, w którym kultura, muzyka, sztuki plastyczne są zupełnie pomijane. 

Kształcimy cyborgów pozbawionych wrażliwości na sztukę, piękno, a uczymy zachwytu nad prymitywną piosenką (np. przysłowiowy Skolim). Zachwycamy się zbiorowym, najlepiej na stadionie, wielkim placu, gromadzącym bezmyślne tłumy widowiskiem, dla którego moc dźwięku, błyskające światła, snujące się po estradzie dziwadła są najwyższym wyznacznikiem pozytywnej oceny spektaklu, koncertu. A reszta – treść, przekaz społeczny, wrażliwość – to już nie ma żadnego znaczenia.

Liczą się inne wartości, a właściwie ich brak.

Stare przysłowie mówi: „ryba psuje się od głowy”. Ci, którzy kreują nam taką rzeczywistość, zapominają, że zepsucie społeczne, brak uczenia wrażliwości wróci jak bumerang i uderzy celnie w kreatorów takiego modelu życia, pozbawiając ich tych przywilejów, jakie zgarnęli dla siebie. Ogłupiaj, dziel i rządź ma „krótkie nogi”. Tak opisuje to historia świata i w niej nie znajdziesz wyjątków.

Polska Stolica Kultury pod lupą

Przeglądając program kulturalnego wydarzenia, jakim winna być pierwsza Polska Stolica Kultury, dostrzegłem pewną prawidłowość. Właściwie w mojej ocenie Polska Stolica Kultury to generalnie stolica ulicznej kultury. Z łatwością można zauważyć, że muzyka symfoniczna i muzyka klasyczna w tym programie albo występują w szczątkowej formie, albo przyjmują formułę classical crossover. Tworząc program tego święta kultury, zapomniano o muzyce klasycznej i Cavatina Philharmonic Orchestra. 

Dostępny publicznie program „BB Polska Stolica Kultury” informuje o wszelkich imprezach kulturalnych, ale koncertów tej orkiestry, ale także innych ważnych wydarzeń artystycznych proponowanych przez Cavatina Hall w tym programie nie znajdziesz. To okazuje się taka „samotna wyspa”, która wprawdzie istnieje, ale nie należy do ulubieńców władz miasta, a nawet staje się eksterytorialna.

Podobnie w programie kiedyś bardzo znaczącego w kulturze miasta i kraju festiwalu muzycznego, a więc Festiwalu Kompozytorów Polskich, dostrzegam tę samą prawidłowość. Dla ludu, dla ludu, dla ludu, a nie o dbałość o rozwój tzw. wysokiej kultury muzycznej. Oczywiście widzę w tym programie pewną ideę, aby przedstawić publicznie dzieła kompozytorów związanych z naszym miastem. To piękna idea, ale powinna być okraszona dodatkami, które podnoszą rangę tego festiwalu, a obecnie to potrawa z dużą ilością smacznych składników, ale kucharz zapomniał ją doprawić „solą”.

Wydaje się, że ten kierunek idealnie pasuje do kształtu modelu, któremu kibicuje władza – popkultura i jeszcze raz popkultura i na tym koniec. Kultura tzw. wysoka, nawet schodząc do podziemia, jakoś przeżyje, bo tworzą ją ideowcy, marzyciele, ale w ocenie i z perspektywy wyborczej nie przysporzy wybieranym głosów wyborczych.

Tak to współczesna polityka niszczy tę wysoką kulturę.

Z ostatniego rzędu widać więcej

Wrócę na chwilę na swoje miejsce w ostatnim rzędzie stadionu zwanego „życiem”. Stąd nie słyszę już każdego słowa aktorów, nie widzę wszystkich szczegółów przedstawienia. Może jednak właśnie z tej odległości łatwiej zobaczyć jego scenografię. Widzę coraz więcej świateł, coraz więcej hałasu, coraz większe tłumy i coraz mniej miejsca na refleksję.

I tylko jedno pytanie nie daje mi spokoju: czy naprawdę budujemy kulturę dla człowieka, czy człowieka dla widowiska?

Jeżeli bowiem kultura ma nas bawić, to wystarczy scena, światło i mocny głośnik. Jeżeli jednak ma nas kształtować, potrzebuje czegoś znacznie trudniejszego – ciszy, czasu, refleksji i wrażliwości. A tych, jak obserwuję z mojego ostatniego rzędu, mamy coraz mniej!

Przeczytaj również: Andrzej Kucybała: Czy człowiek jeszcze umie wątpić?



Dziękujemy, że przyczytałeś artykuł do końca. Jesli chcesz, możesz wesprzeć naszą pracę:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Opublikowano przez

Andrzej Kucybała

publicysta


Polski dyrygent, pedagog i menedżer kultury. Założył i prowadził Orkiestrę Symfoniczną w Tarnobrzegu, a także współorganizował prestiżowe festiwale muzyczne. Był między innymi dyrygentem i kierownikiem artystycznym Zespołu Pieśni i Tańca „Lasowiacy”. Kierował też Zespołem Szkół Muzycznych im. Stanisława Moniuszki w Bielsku-Białej, przekształcając go w jedną z czołowych placówek artystycznych w kraju. Uhonorowany wieloma odznaczeniami, w tym Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi i Srebrnym Medalem „Gloria Artis”.

Chcesz być na bieżąco?

Zapisz się na naszą listę mailingową. Będziemy wysyłać Ci powiadomienia o nowych treściach w naszym serwisie i podcastach.
W każdej chwili możesz zrezygnować!

Nie udało się zapisać Twojej subskrypcji. Proszę spróbuj ponownie.
Twoja subskrypcja powiodła się.